TRUDERS, ENERGIA PEANUT ENERGY BAR

Gdy pić się nie chce.

Plotka głosi, że są ludzie, którzy nie lubią energetyków. Nie wierzę w istnienie takowych. No dobra, wierzę ale margines. Myślę, że kiedy RB przestał być jedynym uskrzydlaczem, popyt wzrósł wielokrotnie. Pijąc lekko gazowaną kofeinę było się modnym. Było się też dorosłym, bo to oznaczało, że przed nami noc spędzona nad jakimiś materiałami. Najczęściej kserokopią z przedmiotu, którego nawet nazwy nie jesteśmy pewni.

Truders energia peanut energy bar  rozwiązuje problem tych, korzy takim wspomagacze nie pasują. Jest też wyjściem z sytuacji gdy nie smakuje nam kawa (tak, takowi też ponoć istnieją). Jest też… przykładem na uzależnienie od spoglądania w stronę nowości. Baton wyciągnąłem bowiem z automatu, który znajdował się w pewnym urzędzie.

Baton „trzymający się kupy” ucieszył mnie. Obserwując zza szyby jak spada z wysokiej półki, uderzając jeszcze o twardy plastik, bałem się o jego przetrwanie. A poza lotem, musiał jeszcze przetrwać kilkugodzinną podróż WKD, tramwajem oraz autobusem. Wypisz-wymaluj zestaw nieszczęśliwych okoliczności dla blogera, dorywającego coś nowego.

Nie pachnący orzeszkami (a tym bardziej energetykiem) lecz czekoladą baton, był twardawy. To coś w stylu Go On! od Sante niż opisywanego ostatnio Stemlife. Krojąc go w pół, raz po raz, trafiałem na chrupki, których kolor zlał się z rośliną strączkową i tak naprawdę dopiero teraz widzę ich odznaczenie. Potężna dawka śniadaniowców nie była miłą niespodzianką, ale na szczęście sytuację ratowała polewa. Ta była typowo słodyczowa, no i dużo lepsza niż u eS.

Przymknąłem więc oko na dobro dodane, a skupiłem się na smaku. Ten, tak naprawdę, mógł być nawet beznadziejny. Serio. Prym ciekawości wiodła kofeina, a w zasadzie jej działanie. 80mg w batoniku to dawka niemała, bowiem w 100ml większości napoi, znajdziemy ich 32mg. Co, po skomplikowanych obliczeniach, daje nam puszkowy odpowiednik.

Mniej ważną część opisałbym następująco: to przyzwoita polewa (coś w rodzaju Otmuchowa) kryjąca chrupki (coś w rodzaju Nesquik) w towarzystwie ledwo ledwo chrupiących orzeszków (szkoda), otulonych dodatkowo tłustym kremem. Bardziej ważna część: kofeina nie wpływała na odczucia języka. Całość spokojnie położyłbym obok „normalsów”, ulokowanych przed sklepowymi kasami. Najbardziej ważna część: działanie… cóż. Ja jego nie odczułem. Tylko tyle, że wczoraj zasnąłem bezpośrednio po wypiciu dwóch BE Power. Cóż.

Przygoda jednorazowa, bo mimo wszystko wolę energetyki. Jeśli komuś niestraszny skład, a stawia go na nogi puszka napoju… i przy tym jest głodny, to znalazł rozwiązanie. Wypieków na twarzy od zachwytów nie uzyska, ale przynajmniej zaliczy egzamin.

Skład

Czekolada mleczna 38% (cukier, tłuszcz kakaowy, mleko w proszku pełne, miazga kakaowa, serwatka z proszku [z mleka], mleko w proszku odtłuszczone, tłuszcz mleczny, emulgatory; lecytyny, E476, aromat), syrop glukozowy, orzeszki arachidowe prażone 20%, chrupki pszenne 10% (mąka pszenna, cukier, słód pszenny, skrobia pszenna, olej roślinny, sól, aromat), tłuszcz częściowo utwardzony rzepakowy i palmowy w zmiennych proporcjach, cukier, maltodekstryna, substancje utrzymujące wilgoć; sorbitole, glicerol, mleko w proszku odtłuszczone, emulgator: lecytyna (z soi), sól, regulator kwasowości: cytrynian sodu, aromat, kofeina 16%, Masa kakaowa w czekoladzie mlecznej minimum 25%.

Informacja dodatkowa: Może zawierać orzechy laskowe.

Słowniczek

E476 – to fachowo polirycynooleinian poliglicerolu. Jest emulgatorem i/ lub stabilizatorem. Dzięki niemu można łatwiej i bardziej trwało mieszać składniki. Jest połączeniem poliglicerolu i oleju rycynowego. Nieszkodliwy dla zdrowia.
cytrynian sodu (E331) – polepszacz smakowy, stosowany przy wielu cytrusowych (w owocach występuje naturalnie) napojach gazowanych. Nie jest szkodliwy.
glicerol (gliceryna, E422) – niskokaloryczny słodzik, utrzymujący wilgoć. Jest metabolizowany przez organizm ludzki.
lecytyna sojowa (E322) – emulgator i przeciwutleniacz. Przedłuża okres trwałości produktu, wydłużając odporności na proces utleniania. Może być modyfikowana genetycznie (obecnie wiele upraw soi jest). Ważne: nie musi być w 100% produktem wegetariańskim!
lecytyny – pełnią funkcję emulgatorów i stabilizatorów. Stosowane do zmiękczania czekolady.
maltodekstryna – stosowana głównie w celu niedopuszczenia do krystalizacji sacharozy w produktach, przedłużając tym samym ich termin przydatności do spożycia. Słabo słodka, jednak wchłania się bardzo szybko (tak jak glukoza). O szkodliwości dla zdrowia brakuje informacji.
miazga kakaowa – najważniejszy półprodukt w potrzebny do stworzenia czekolady. Powstanie z ziaren kakaowca. Gorzkie tabliczki mają jej 70%+ w swojej zawartości.
sorbitol (sorbit, syrop sorbitolowy, E420) – wchłania się wolniej niż fruktoza oraz sacharoza. Pełni rolę stabilizatora, słodzika. Utrzymuje wilgoć.
syrop glukozowy – wodny roztwór cukrów prostych. Uzyskiwany z kukurydzy przerobionej na skrobię. Może łatwo doprowadzić do otyłości i cukrzycy (podobnie jak mieszanina z fruktozą).
tłuszcz palmowy – czyli olej palmowy. Budzi wiele kontrowersji przez swoją zawartość tłuszczów nasyconych (niemal połowa składu). Podczas obróbki traci jednak swoją sporą zawartość witaminy E, która w wersji „na zimno” jest jego zaletą. Popularny składnik batonów, ciastek, płatków śniadaniowych… i mydła.
tłuszcz roślinny utwardzony – produkowany z olejów roślinnych, poddany szeregom modyfikacji, po których mogą np. stać wiele godzin w temperaturze pokojowej i/ lub być nastawione na „wysoką moc” (chociażby smażenie frytek w sieciach typu fast-food) bez utraty jakości poddawanego obróbce produktu. Szkodliwy dla zdrowia, podnoszący poziom „złego cholesterolu”, zwiększa ryzyko zachorowania na cukrzycę.
tłuszcz (olej) rzepakowy – bogaty w witaminę E i kwasy dawkę Omega 3.

Wartości odżywcze

Truders energia peanut energy bar to 252kcal (podział BTW: 4g/ 14,2g/ 26,3g) w 50-gramowym batonie.

  

Informacje o produkcie

Producent: Truders
Marka: Energia
Nazwa: Baon orzechowy w mlecznej czekoladzie z dodatkiem kofeiny
Kupione: Automat z napojami/ słodyczami
Cena: 2,50zł

8 odp. do wpisu “TRUDERS, ENERGIA PEANUT ENERGY BAR

  1. nie cierpię energetyków, miałam raz okazję i mówię nie. Tego posmaku specyficznego jak a la rozpuszczanych tabletek musujących w wodzie nigdy nie zapomnę, a ostatnio na sam zapach mnie odstręcza. Niestety izotoników już się nie wyprę i piję je profilaktycznie – naprawdę lubię 🙂

    Batonik? yyyy… eeee… hmmm…. podziękuję ^^”

    1. Ić. Energole są ok! Tylko, że nie działają 😉

      PS Najładniejszy zapach, wg mnie, mają Monster (zielony) i Burn. Reszta jest niemalże identyczna.
      PPS Batonik? Mam przeczucie, graniczące z pewnością, że smakowo to nie Twoje rejony 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *