BAKOMA, BENEFIT SPORT WANILIOWY

Benefity i profity.

A co z tego będę miał? Co na tym zyskam? Czy mi to się opłaci? Brutalne, choć nad wyraz prawdziwe. Wielokrotnie spotkałem się z kalkulowaniem przy „wniesieniu” pomocy przez bliźniego. Gdyby przyjrzeć się toku rozumowania, to w niektórych przypadkach można by mówić o szantażu. Wiadomo… żeruje się na biedzie.

Takie przemyślenia dotyczą wszystkiego. Przecież nawet w sporcie, kiedy klub ściąga do siebie jakiegoś zawodnika, który jest bez kontraktu, to poza samą umową kusi go dodatkowymi benefitami. Wypłaconym (z reguły) od razu wynagrodzeniem za samo złożenie podpisu, procentem od sprzedaży praw wizerunkowych, czy też sumą odstępnego. Kurde, przechodząc z jednej sieci komórkowej do drugiej, także oczekujemy lepszego traktowania. Jakiegoś giftu.

Bakoma benefit sport waniliowy taki prezent obiecywał od pierwszego kontaktu wzrokowego. Pierwsze co rzuca się w oczy, gdy spojrzymy na opakowanie, to właśnie zapewnienie zysku. Tylko, że po kilku aferach, jak i… zresztą nie ważne… wiem, że czegoś takiego jak „gwarantowany zysk” nie ma. Butelczynę widziałem pierwszy raz, i to głowie ten fakt był powodem jej zakupu.

Mleka smakowe do tej pory kojarzyłem głównie z  -ami, więc odmianę potraktowałem jako powiew nowości. Założenie by nie kupować płynnych kalorii odłożyłem na bok, bo tu każdy łyk miał dostarczać protein. Do tego zero białego cukru, zero tłuszczy. Wszystko fajnie. Przynajmniej w teorii.

Wanilia jest składnikiem tak drogim, że większość produktów „o smaku…” oferuje zaledwie jej aromat. Bogactwem jest już wsad na poziomie 0,01%. Benefit – co zaskoczeniem nie było – plasował się w dominującej grupie. Zaskoczeniem był natomiast zapach. Muller od samego początku miewał uderzenie mleczności. Kiedy nakrętka uwalniała gwint, przyszłość była znana. W obecnej Bakomie, niekoniecznie. Podróbka ptasiego mleczka, rozwodniony budyń. Gdzieś w tych okolicach postawiłbym sportową butlę. Cholera… może i nawet przy wielu odzywkach waniliowych, które miałem okazję próbować. Słodycz była wyczuwalna, ale nie była to zapowiedź deseru, a czegoś zbilansowanego. Jakkolwiek by to dziwnie nie brzmiało.

Ciecz jest nieco gęsta, lepka, ciągnąca za sobą lekką proszkowatość. Wanilia, jak wspominałem, była raczej taka prowizoryczna, ale nie oznacza to nic złego. Spokojnie wrócę do niego w przyszłości. Swojego MENskiego poprzednika – także białkowego – o smaku mango bije we wszystkim.

Skład

Mleko, białka mleka, stabilizator: karagen, substancja słodząca: sukraloza, barwnik: karoteny, aromat, regulator kwasowości: fosforany sodu, substancje wzbogacające: witamina A, witamina D, witamina E, tiamina, ryboflawina, witamina B6, witamina C, kwas pantotenowy, biotyna, kwas foliowy, niacyna, witamina B12, wapń, chlor, jod, żelazo, fosfor, potas, cynk.

Słowniczek

fosforan sodu (fosforan trisodowy, E339) – jest zmiękczaczem wody. Fosforany sodu zapobiegają także zbrylaniu się żywności i ich wysychaniu. Mogą pełnić rolę regulatora kwasowości, a także wzbogacać produkty żywnościowe
karagen (E407) – naturalny polisacharyd, wytwarzany przez niektóre wodorosty. W przemyśle spożywczym służy jako stabilizator i/ lub zagęszczacz. Często spotykany w galaretkach, żelach.
sukraloza (E955) – słodzik nie dostarczający kalorii, ponieważ nie jest metabolizowany. W przemyśle kryje się pod nazwą Splenda.

Wanilii brak, ale i syfów też. Miłe zaskoczenie.

Wartości odżywcze

Bakoma benefit sport waniliowy  dostarczy 152,5kcal (podział BTW: 25,3g/ 0,25g/ 12,5g) w jednej butelce.

Informacje o produkcie

Producent: Bakoma
Marka: 
Nazwa: Mleko proteinowe o smaku waniliowym
Kupione: Carrefour
Cena: 3,49zł

8 odp. do wpisu “BAKOMA, BENEFIT SPORT WANILIOWY

    1. Niemożliwe. Chyba pierwszy raz Was czymś proteinowym zaskoczyłem 😉

      Jest jeszcze czekolada i truskawka. Drugiej nie kupię, choćby była ostatnią butlą dostępną w sklepie. Czekoladę, po smacznej (ale i sztucznej) wanilii, prawdopodobnie tak.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *