MONSTER BEVERAGE, MONSTER ENERGY ULTRA

Dziewictwo potwora.

Zawsze lubiłem oglądać na YT filmy z zakupów. Takich zwykłych czynności, prowadzonych przez statystycznego Amerykanina. Jak wygląda przeciętny koszyk, ile nowinek z działu „słodkie” wrzucą na listę itp. Z czasem dostrzegłem, że częstym gościem takich wózków są puszki. I to nie byle jakie puszki. Wielkie, krzykliwe eM było ich znakiem rozpoznawczym. Potem, gdy spostrzegłem je na banerach stawianych przy okazji imprez sportowych, Monster stał się takim „must drink” w mojej głowie.

Kiedy dokładnie trafiły do Polski, nie wiem. Tzn. wiem (Wikipedia rok podaje), ale nie pamiętam kiedy pierwszy raz wyżłopałem całą puszkę. Wiem natomiast, że później zakochałem się w „zielonej” wersji, traktując ją często jako wodę. Kofeina i tauryna przestały już na mnie działać. Przynajmniej w tak niskich dawkach.

Monster Energy Ultra skusił mnie nie tyle kalorycznością, a… właśnie puszką. Szorstka, jakby grawerowana powierzchnia, była po prostu świetna. Biorąc ją do ręki, czułem się cool. I mówię to bez przekąsu. Dla projektanta należy się medal, bez dwóch zdań.

Gorzej już (ulokowana daleko poza podium) wygląda sprawa wynagrodzenia dla kompozytora smaku. Nietypowa – bo biała – ciecz była po prostu nieprzyjemna. Lubię kwaśne rzeczy, ale tu kwasek cytrynowy przeistoczył się w grejpfruta. Gorzkość krągłości i domieszka takiego aptecznego wapna. Choć słodzony jest chyba wszystkimi zastępnikami cukru, to do grejpfrutowej Mirindy (a więc też czegoś 0kcal) w skali zasłodzenia, mu daleko. Nie było cool, nie było trendy, nie było niczego. Zakup wymazałem z pamięci.

Na całe szczęście wziąłem też puchę czerwoną…

Skład

Woda, kwas: kwas cytrynowy, dwutlenek węgla, tauryna (0,4%), regulator kwasowości: cytryniany sodu, aromaty, wyciąg z korzenia żeń-szenia (0,08%), substancje słodzące: sukraloza, Acesulfam K, kofeina (0,03%), substancje konserwujące: kwas sorbowy, kwas benzoesowy, L-winian L-karnityny (0,015%), witamina: niacyna, kwas pantotenowy, witamina B6, witamina B12, chlorek sodu, D-glukuronolakton, wyciąg z nasion guarany (0,002%), inozytol.

Słowniczek

acesulfam (acesulfam k, E950) – słodzik, ok. 150 razy słodszy od czystego cukru. Wzmacnia smak i zapach. Wydalany przez organizm w postaci niestrawionej. Budzi kontrowersje (powodowanie raka) jak i aspartam. Wyniki badań jednak nie są jednoznaczne. Jego obecność w składzie musi być zaznaczona na opakowaniu.
cytrynian sodu (E331) – polepszacz smakowy, stosowany przy wielu cytrusowych (w owocach występuje naturalnie) napojach gazowanych. Nie jest szkodliwy.
kwas benzoesowy (E200) – organiczny związek chemiczny, stosowany jako środek konserwujący do żywności. Dzienny limit spożycia to 5 mg/kg masy ciała.
kwas cytrynowy (E330) – naturalny składnik wielu organizmów żywych. Pełni ważna rolę w procesie metabolizmu. Znajduje się m.in. w owocach cytrusowych, kiwi, a także truskawkach. Polepsza także aktywność przeciwutleniaczy
kwas sorbowy (kwas sorbinowy; E200) – konserwuje i utrzymuje wilgotność w produktach spożywczych.Spotykany w serach, mrożonych pizzach, a także w środkach kosmetycznych (pasta do zębów, płyt do płukania ust).
sukraloza (E955) – słodzik nie dostarczający kalorii, ponieważ nie jest metabolizowany. W przemyśle kryje się pod nazwą Splenda.

Skład nie dziwi, bo taka natura słodkich zer.

Wartości odżywcze

Monster Energy Ultra to 11kcal (podział BTW: 0g/ 0g/ 4,4g) w całej puszcze.

Informacje o produkcie

Producent: Monster Beverage
Marka: Monster Energy
Nazwa:
Kupione: Carrefour
Cena: chyba 2,99zł (na pewno w promocji)

4 odp. do wpisu “MONSTER BEVERAGE, MONSTER ENERGY ULTRA

  1. Ty, a może to przypominało tonik? Bo toniku jako dziecko nienawidziłam (dziadek zawsze miał co najmniej jedną butelkę), za to w gimnazjum/liceum polubiłam, i to bardzo. Jest słodki i kwaśny, i gorzki, i dziwny, bo smakuje jak lignina.

    Te napoje kojarzę z kolegów ze studiów, który pił je na każdych zajęciach, o ile łaskawie na nie dotarł 😉

    1. Podróbę toniku, może i tak. Dziwią mnie inne opinie w sieci, twierdzące, że był przesłodzony. Powtórzyć nie powtórzę. Poczekam na opinię kogoś zaprzyjaźnionego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *