GRZEŚKOWIAK, SURÓWKA POROWA W DELIKATNYM SOSIE

Pora na coś delikatnego.

Ostatnio nie miałem ochoty zarówno na surówki, jak i sałatki. Pomidory przejadły mi się do tego stopnia, że następnego zjem w lipcu. Zielonych ogórków nie chce mi się obierać, a te kwaszone są miękkie jak kapcie, niszczące w ten sposób piękno.

Przeglądając lodówkę w Biedronce, spostrzegłem, że dorzucili kilka nowych wege-opakowań. Nowych dla mnie, bo rzeczywisty czas dostawy mógł być inny. W każdym razie, odrzucając na bok kilka smaków (w tej chwili nie pamiętam jakich) pod pachę wziąłem dwa.

Grześkowiak surówka porowa w delikatnym sosie z zewnątrz nie prezentował się źle. Specjalnie nie patrzyłem na skład, chcąc ocenić jedynie stronę wizualną. Gdyby leżała „na barze” w jakiejś pizzerii, pewnie nałożyłbym sobie porcję.

A czemu por? Z prostej przyczyny. Lata temu zajadałem się nim jak opętany. Starty na tarce, doprawiony musztardą/ majonezem (tak, fit… nie ma co), był sezonowym odkryciem. Sezonowym nie tyle przez dostępność warzyw, a fakt przejedzenia się nim.

Pierwszy niuch był zaskoczeniem. Zdecydowanie nie było to coś, czego oczekiwały nozdrza. Jeśli wychowaliście się w PRL-u lub Wasze babcie stosują metodę „natura zamiast antybiotyków”, to z pewnością kojarzycie sok powstały po dodaniu cukru do cebuli. Intrygująca słodko-gorzka i gryząca substancja. Po kilku wdechach wrażenie przeszło, a jeśli miałbym na coś wskazywać, byłby to chrzan. Tak czy siak, źle nie było. Tylko ja mam nienormalny gust kulinarny, bo np. ze skrzynki w sklepie wybieram same zielone śliwki, podczas gdy reszta walczy o coś dojrzałego.

Całość naprawdę nie była zła. Najważniejsze było to, że warzywa nie były sklapciałe. Kapusta chrupała pod zębami, a i por nie ciągnął się jak glut. Język wyczuwał lubiany chrzan (choć go nie było, jak popatrzyłem na skład), nie pozwalając by mieszanka stała się spłowiała. Mieszanka, ponieważ mimo małej zawartości pora (6%) w pudełku, jest on wyczuwalny. Czystym Colesławem, przedstawiana surówka, nie była.

Skład i wartości odżywcze

Kapusta biała (80%), sos delikatny (8%) [olej rzepakowy, woda, musztarda (woda, mączka gorczycy, ocet spirytusowy, cukier, sól, przyprawy), ocet spirytusowy, żółtko jaja, skrobia modyfikowana, substancja zagęszczająca: guma guar, sól], por (6%), cukier, sól, regulator kwasowości: kwas cytrynowy, przyprawy.

Informacja dodatkowa: Może zawierać seler, sezam i orzechy.

Słowniczek

guma guar (E412) – zagęszcza produkty, nadając jej żelową formę. Dzięki niej cząsteczki wody zawarte w produktach nie zamarzają. Uważana raczej za nieszkodliwą, ale zdarzają się przypadki wystąpienia na nią uczuleń.
kwas cytrynowy (E330) – naturalny składnik wielu organizmów żywych. Pełni ważna rolę w procesie metabolizmu. Znajduje się m.in. w owocach cytrusowych, kiwi, a także truskawkach. Polepsza także aktywność przeciwutleniaczy.
skrobia modyfikowana – zapewnia łączenie składników w całość, działając trochę jak lepik. Modyfikacja nie oznacza modyfikacji genetycznej, co sami możemy sobie „dodać” w myślach.

Sama surówka jest ok. Szkoda składowych musztardy.

Grześkowiak surówka porowa w delikatnym sosie to trzy porcje po 103kcal (podział BTW: 1,2g/ 5,9g/ 10g) w 300-gramowym opakowaniu

Informacje o produkcie

Producent: Grześkowiak
Marka:
Nazwa: Surówka na bazie białej kapusty z porem w delikatnym sosie
Kupione: Biedronka
Cena: 2,29zł

10 odpowiedzi

  1. Nie kupuję surówek z Biedry, zawsze chodzę po nie do Lidla. Mam sprawdzone dwie łagodne, po których mój żołądek nie cierpi, i tych się trzymam.

    Surowe ogórki mi się przejadły, pomidory zaś nadal są plastikowe (wczoraj jadłam) i z niecierpliwością czekam na sezon (i malinówki <3). Kiszone ogórki lubię, ale nie chce mi się babrać z workami. Obecnie jestem w fazie konserwowych ze słoika. Oczywiście mówię o kanapkach. Muszę Ci wysłać foty, bo zaniedbałam tradycję.

    Odpowiedz
    1. Marcin Marcin DD

      Jak się sprawdzają, nie ma co wariować. Ta mogłaby Ci przysporzyć problemów żołądkowych. Niby delikatna, ale gryząca jest.

      Ciekawe jak wygląda połowa słoika ogórków na kanapce (bo przecież nie mieszasz warzyw) 😉

      Odpowiedz

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *