MONDELEZ, ALPEN GOLD NUSSBEISSER GORZKA

Okienko. I wszystko jasne.

W zasadzie mógłbym darować sobie wstęp. Popularna czekolada z okienkiem to coś kojarzonego przez wszystkich. Nawet tych, którzy nie lubią słodkości (wieść niesie, że tacy ludzie istnieją). Dziś leży pomiędzy czterdziestoma (żeby tylko) rodzajami, tracąc swój blask. W 80-tych zeszłego wieku świeciła zaś w pełni. Dziadek krążący od Niemiec (nie wiem których) do Polski, skrzętnie chowając sztukę dla wnuczka. Tata kombinujący w PRL-u, byleby tylko jego pociecha mogła zjeść prawdziwą czekoladą. Nie żadną podróbkę robioną z piasku barwionego na brązowo.

Alpen Gold Nussbeisser gorzka to trzecia odmiana klasyka. Znaczy prawie gorzka, bo od jakiegoś czasu na opakowaniu brakuje informacji o jej gatunku. Niemieckie dunkle widocznie nie zasługuje nawet na polską deserową. Mógłby to być wymóg nazewnictwa gorzkich czekolad takimi, które maja w sobie 70%+ kakao, ale wystarczy spojrzeć na resztę wyrobów Aplen Gold by dostrzec w tym brak logiki. W każdym razie, do gorzkości podchodziłem po praz pierwszy. Biel pozostawiłem na półce, znając już jej (w miarę) przyzwoity smak.

Całość opakowano w folię z czerwonym paskiem. Przypomina mi to (pewnie nie bez przyczyny) wstęgę na prezencie. Coś, co tylko czeka na rozszarpanie. Faktem jest też to, że kupiłem ją w przedświątecznej promocji, więc siła skojarzeń działa(ła) z podwojoną mocą.

6 podłużnych pasków ze stałą grafiką. Nawet gdybym nie widział opakowania, a miał rozpoznać czekoladę wyłącznie po zdobnictwie kostek, postawiłbym na Nussbeisser w pierwszej kolejności. Cztery listki czegoś czekały na połamanie.

Tak jak dwadzieścia lat temu, tak i dziś, miałem z tym problemy. Liczne obsadzenie orzechami (co za szczęście, że w sklepie można spokojnie wybierać najbardziej obfitą, zaglądając przez folię) powoduje powstanie niesymetrycznych porcji. Kiedyś nie było z tym problemu, bo czekoladę dzieliłem między dwoje zainteresowanych. Mamie przypadały orzechy, mi zaś reszta. Układ idealny. Dziś w sumie problemu też nie było, bo całość miałem spałaszować sam.

Laskowe kulki były jednocześnie twarde i chrupiące. Z pewnością nie są drobnicą spotykaną w reszcie czekolad orzechowych. Swoją drogą to zastanawiające. Tabliczek z całymi orzechami jest naprawdę mało. Mówię tu oczywiście o górnej granicy 5zł za sztukę. Z drugiej strony jest w tym też logika, bo jakże miernie wyglądałby słodycz za 2,45zł z pięcioma orzechami na dnie.

To w zasadzie tyle z plusów. Reszta, by nie powiedzieć część najważniejsza, rozczarowuje. Czekolada rozpuszcza się, tworząc za sobą bagnistą smugę. Nie jest to jednolicie kremowa papka, która powstaje przy konsumowaniu np. Milki (producent ten sam) tylko coś drażniącego. Gorzkość zaznaczono na swoisty, lekko kwaśny(?), sposób. Najprościej rzecz ujmując można powiedzieć, że czuć proszkowaty pazur z domieszką kwaśności.

Wniosek jest jeden. Dla mnie czekolada jest dobra ale tylko na jeden raz. Możną ją poznać, jednak wracać jest bez sensu. Chcąc zostawić resztkę wspomnień, należy ograniczyć się do mlecznej wersji. Ta nadal nie jest Milką i smakuje proszkowo, ale taka była natura czekolady z okienkiem. Nawet przed wykupem przez kolejny koncern, bo grafiki Google wskazują, że logo AP pojawiło się dopiero w późniejszych latach.

Skład

Cukier, miazga kakaowa, orzechy laskowe (23%), tłuszcz kakaowy, emulgatory (lecytyna sojowa, E 476), aromat, odtłuszczone mleko w proszku. Masa kakaowa minimum 43%.

Informacja dodatkowa: Może zawierać orzechy oraz pszenicę

Słowniczek

E476 – to fachowo polirycynooleinian poliglicerolu. Jest emulgatorem i/ lub stabilizatorem. Dzięki niemu można łatwiej i bardziej trwało mieszać składniki. Jest połączeniem poliglicerolu i oleju rycynowego. Nieszkodliwy dla zdrowia.
lecytyna sojowa (oznaczana jako E322) – emulgator i przeciwutleniacz. Przedłuża okres trwałości produktu, wydłużając odporności na proces utleniania. Może być modyfikowana genetycznie (obecnie wiele upraw soi jest). Ważne: nie musi być w 100% produktem wegetariańskim!
miazga kakaowa – najważniejszy półprodukt w potrzebny do stworzenia czekolady. Powstanie z ziaren kakaowca. Gorzkie tabliczki mają jej 70%+ w swojej zawartości.
tłuszcz kakaowy (masło kakaowe, olej kakaowy) – wydobywany jest z nasion kakaowca po ich (w skrócie) oczyszczeniu, uprażeniu i zmieleniu.

Niski próg gorzkości, więc brak „ciemnicy” na opakowaniu nie dziwi.

Wartości odżywcze

Alpen Gold Nussbeisser gorzka to 550kcal (podział BTW: 7,2g/ 35,3g/ 45,5g) w całej tabliczce.

Podsumowanie

Producent: Mondelez
Marka: Alpen Gold
Nazwa: Nussbeisser czekolada z całymi orzechami
Kupione: Carrefour
Cena: 4,69zł (promocja)

6 odpowiedzi

  1. O nie, nie strasz! Chciałam przetestować wszystkie trzy. Białą mam już za sobą (rozczarowanie, choć to biała, więc miała trudno), dwie pozostałe dopiero na liście do kupienia. Mleczną idealizuję z czasów pradawnych, a ciemne lubię, więc… Nie no, nie będę się nastawiać.

    Odpowiedz
  2. Gdyby nie te orzechy, to oceniłabym ją bardzo nisko, ale że praktycznie w każdym kawałku napotykałam dorodnego i chrupiącego orzecha, to coś mnie do niej przyciągało 🙂 Ale wolę mleczną (to jeden ze smaków mojego dzieciństwa) i białą.

    Odpowiedz

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *