LISNER, HUMMUS Z CHILI

Pikanteria na dobranoc.

Mam tę wadę, że lubię jeść na noc. Lubię też jeść za dnia, ale nie o to w tej chwili chodzi. Wielka miska żarcia, konsumowana przy towarzystwie zapalonych lamp ulicznych, smakuje inaczej. Nie mam pojęcia dlaczego tak jest. Czy gdy jest ciemno, kalorie nie wchodzą w dupę? A może to przyzwolenie na jednoczesne odpalenie ulubionego serialu robi swoje? Pewnie wszystkiego po trochu.

Lisner hummus z chili wziąłem jako ostatni wyłącznie z jednego powodu. Choć uwielbiam pikantne jedzenie, to we wszystkich sosach przeraża mnie jeden dodatek. Ocet. On potrafi zniszczyć wszystko. Sambal oelek to tylko jeden z przykładów. Pamiętając obostrzenie „unikaj hummusów z octem”, z drżącą ręką wrzuciłem go do koszyka.

Kiedy zerwałem folię, poczułem dobrze znany aromat z wersji pomidorowej. Nawet kolor był zbliżony. Z dwojga złego, wolę coś bardziej pomidorowego (zamiast paprykowego) niż ostrego, ale zalanego octem. Zapach więc nie zachwycił, ale też nie obrzydził. I tak, znów poczułem paprykarz szczeciński.

Konsystencja była za to inna. Podchodząca pod serek twarożkowy, którego ktoś pozbawił powietrza. Rozklapciały, przememłany, po prostu średnio zachęcał do konsumpcji. Nóż prześlizgiwał się przez niego jak przez śmietanę. Fakt, że przestał z 8 minut poza lodówką, nie powinien mieć na to wpływu.

Podczas rozsmarowania pasty po waflach, do gry (w końcu!) wkroczyła papryczka. Nozdrza poczuły delikatne swędzenie, usta poszły w górę. Po pierwszym gryzie, także język się ucieszył. Ostrość papryczki nie stała na wybitnie wysokim poziomie, jednak była wyczuwalna. Była delikatniejsza od Tabasco, ale wyrazistsza od przeciętnych chipsów oznaczonych jako „ostre”. Czuć ją w każdym kęsie, co bardzo mi pasowało. Punktowe uderzenia igłą w język – ostrość w sam raz. Całość opisałbym jako papkę pomidorowo-papryczkową.

Nie zawiodłem się, choć przed większą dawką pikantności drzwi bym nie zamknął. Cztery smaki, cztery zadowolenia. Statystyka godna przyklaśnięcia. Piątego (z pstrągiem) nie kupię.

Skład

Ciecierzyca 57,8%,olej rzepakowy, pasta z papryki chilli i pomidorów 15% (papryka chilli, pomidory, woda, ocet spirytusowy, przyprawy, sól, regulator kwasowości: kwas cytrynowy), pasta tahini 7% (100% zielone ziarna sezamu), przyprawa (czosnek, kmin rzymski), substancja konserwująca (sorbinian potasu).

Informacja dodatkowa: Produkt może zawierać: ryby, skorupiaki, gorczycę, jaja, seler, soję, zboża zawierające gluten, mleko i produkty mleczne.

Słowniczek

kwas cytrynowy (E330) – naturalny składnik wielu organizmów żywych. Pełni ważna rolę w procesie metabolizmu. Znajduje się m.in. w owocach cytrusowych, kiwi, a także truskawkach. Polepsza także aktywność przeciwutleniaczy.
sorbinian potasu (E202) – zastosowanie i właściwości niemal identyczne jak kwasu sorbowego. Różni go to, że jest łatwiej rozpuszczalny w wodzie. Konserwuje produkt przeciwko grzybom i drożdżom.

Ocet na szczęście nie gra pierwszoplanowej roli.

Wartości odżywcze

Lisner hummus z chili to ok. 227,2kcal (podział BTW: 6,4g/ 17,76g/ 7,84g) zawarte w 80-gramowym pojemniki.

Informacje o produkcie

Producent: Lisner
Marka:
Nazwa: Pasta z ciecierzycą, papryką chilli i pomidorami
Kupione: Carrefour
Cena: 2,79zł

6 odpowiedzi

  1. Ja po Vege up który dla mnie faktycznie wydał się ostry na razie robię sobie przerwę od wariantów chilli. Ten wydaje się naprawę przyjemny, zwróciłam uwagę na konsystencje, która fajnie, że okazała się taka gładka, bo ziarnistość humusów czasem trochę mnie odrzuca.
    Nie wiem czy Cie pocieszę (pewnie tak, bo choć się nie przyznajemy do tego to dobrze jest czuć, że nie tylko my w czymś nawalamy :D), ale mam dokładnie to samo z jedzeniem w nocy. BA. Ja jak nie zjem przed snem to najzwyczajniej w świecie nie zasnę, nie ma opcji. Dopiero zapchanie się styropianem gwarantuje mi przespaną noc. 😀

    Odpowiedz
  2. Paprykarz szczeciński w hummusie? Ja poczułam spore podobieństwo do hummusu z Biedronki. ,,Była delikatniejsza od Tabasco, ale wyrazistsza od przeciętnych chipsów oznaczonych jako „ostre”.” Dla mnie balansował na skraju tej ostrości chipsowej. Bardzo miło go wspominam.

    Odpowiedz

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *