LISNER, HUMMUS KLASYCZNY

Jak mus, to z klas(yk)ą.

Pamiętacie wspólne wyjścia z klasą do kina lub teatru? W podstawówce mieliśmy nawet coś w rodzaju abonamentu, powodującego, że raz w miesiącu pojawialiśmy się przed rozwieszonym prześcieradłem. Jurassic Park, Andre (czyt. Uwolnić Orkę dla foki), Rodzina Adamsów (na której przysnąłem), i jeszcze kilka nowości odgrzewanych kotletów. To jeszcze dawało przyjemność. Gorzej było, gdy trzeba było iść na Pana Tadeusza, czy też Ogniem i Mieczem. Nieobecność mogła być usprawiedliwiona w dwóch przypadkach. Albo ktoś umarł albo właśnie umierał.

Lisner hummus klasyczny logicznie rzecz biorąc, powinien pojawić się na początku przygody z hummusem. Pisałem jednak, że obawa przed ew. fujstwem odsunęła naturalność w czasie. Przyprawy okazały się być przyjemne (dziki czosnek i pomidory), więc wrzuciłem „bezmakowca” do koszyka.

Kolor był jasny, przypominający trochę krem cebulowy. Bez widocznych ziarenek, bez widocznego czegokolwiek. Na upartego (ale to bardzo upartego) można by jeszcze obok niego, po wcześniejszym zagęszczeniu,  postawić postawić kaszkę dla dzieci. Szczęśliwie zapach i konsystencja mi na to nie pozwalały, a na szyderczy pomysł wpadłem teraz, patrząc na fotografię.

Bez ciągnących się włosków, bez ociekającego z noża sosu. Chociaż ten ostatni widziałem na dnie kilku opakowań, co spowodowało ich odłożenie. Wiedząc z czego hummus jest robiony, nie wywołało to u mnie odruchy wymiotnego, ale chciałem by krem lepiej się prezentował.

Rozjaśniona musztarda miodowa nie skrywała niespodzianek. Czysta ciecierzyca, z dalą mglistością na języku. Uczuciem jak po zjedzeniu fasoli. Mimo najszczerszych chęci, nadal nie wyczuwałem sezamu. Może mam zbyt prostacki język, a może jest to wina skali odbioru. Coś jak z ostrością. Dla innych Srirachat z zieloną (a więc ta łagodna) zakrętką jest zabójczym sosem, podczas gdy dla mnie jest dobrym dodatkiem do parówek, czy kanapki z serem. Z sezamem może być podobnie. Jego obecność poczuję dopiero jak przekroczy  50% zawartości ogółu. Tak czy owak, nie zawiodłem się. Miseczkę wyzerowałem na czterech waflach, zapisując smarowidło jako te, warte ponownego zakupu.

Skład

Ciecierzyca 58,4%, pasta tahini 10% (100% zielone ziarna sezamu), woda, pasta czosnkowa, regulator kwasowości (kwas cytrynowy), sól, przyprawa (kmin rzymski), substancja konserwująca (sorbinian potasu).

Informacja dodatkowa: Produkt może zawierać: ryby, skorupiaki, gorczycę, jaja, seler, soję, zboża zawierające gluten, mleko i produkty mleczne.

Słowniczek

kwas cytrynowy (E330) – naturalny składnik wielu organizmów żywych. Pełni ważna rolę w procesie metabolizmu. Znajduje się m.in. w owocach cytrusowych, kiwi, a także truskawkach. Polepsza także aktywność przeciwutleniaczy.
sorbinian potasu (E202) – zastosowanie i właściwości niemal identyczne jak kwasu sorbowego. Różni go to, że jest łatwiej rozpuszczalny w wodzie. Konserwuje produkt przeciwko grzybom i drożdżom.

Najważniejsze: brak octu. Sorbinianu i tak by się nie wyzbyto, wszystko zbyt mokre.

Wartości odżywcze

Lisner hummus klasyczny to ok. 265,6kcal (podział BTW: 6,96g/ 21,68g/ 7,84g) zawarte w 80-gramowym pojemniki.

  

Informacje o produkcie

Producent: Lisner
Marka:
Nazwa: Pasta z ciecierzycą i sezamem
Kupione: Carrefour
Cena: 2,79zł

6 odp. do wpisu “LISNER, HUMMUS KLASYCZNY

  1. Ja podobnie jak Ty zaczęłam od humusu z dodatkami uznając je za ciekawsze i bezpieczniejsze – chodzi mi o fakt, że w razie nie polubienia się z humusem to dodatki uratują całość. Teraz testuje vege up z pikantną papryką – papryka rzeczywiście jest charakterna i trochę mi niestety przyćmiewa smak samej czystej ciecierzycy, którą ja uwielbiam. Dlatego przy następnym wyborze kupię klasyk, bo ciekawa jestem jak przypadnie mi do gustu ciecierzyca z dodatkiem ciecierzycy. 😀

  2. A z ciekawości bym spróbowała. Ostatnio kupiłam jakiś tam klasyczny hummus na dziale eko, też zobaczymy, cóż to za wymysł. Mój niestety był 2x droższy i tylko odrobinę większy.

    Wyjścia do teatru i kina pamiętam doskonale! Najważniejszą sprawą było dobranie odpowiedniej ilości odpowiednik słodyczy, haha.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *