ZOTT, NATUR JOGURT Z MIODEM

Powiedz szybko.

Znacie tę zabawę, w której należy szybko powtarzać dany wyraz, by stworzyć nowy? Masło, masło, masło, masło….słoma, słoma, słoma. Belki, belki, belki… kibel, kibel, kibel. Belka, belka, belka… kabel, kabel, kabel. Kiedy kogoś dało się na to złapać, śmiechów było od groma. „Przecież miałeś mówić masło, a nie kibel! Przegrałeś!” Gdyby młody umysł był nasączony nutką hazardzisty i manipulatora, zgarniętych nagród byłoby bez liku. Cukierki, całusy od dziewczyn. Same cudowności.

Zott Natur jogurt z miodem momentalnie skojarzył mi się z taką „przeplatanką”. Cud natury – przynajmniej mi – cisnęło się automatycznie gdy zobaczyłem opakowanie na półce. Głównie przez to, a nie chęć zjedzenia jogurtu, kupiłem nowość z pszczelim nektarem.

zott_natur_jogurt-_z_miodem_05

Trochę dziwne jest to, że na opakowaniu nadal widnieje napis „nowość”. Kompozycja pojawiła się przynajmniej 14 miesięcy temu. Ale czym jest rok w stosunku do wieczności?

Jogurt był ciemniejszy niż czystonaturalny. Łączyło z nim jednak coś, czego się obawiałem. Kwaśny (mleczarski) zapach wyczuję wszędzie. Nawet jeśli jest go 10%, będzie mi w jakimś stopniu przeszkadzał. Pomyślałem, że po wymieszaniu powinno być lepiej.

zott_natur_jogurt-_z_miodem_06

Było. Choć dół okazał się być pozbawiony słodkiego wsadu, było lepiej. Nawet kolor się nie zmienił, ale nos był już bardziej zadowolony. Siła sugestii robi swoje. Mieszając go, nie wyczułem wielkiego oporu. Konsystencja była daleka od budyniu, jednak z pewnością nie należał do rzadkich. Tak jak prawda, leżał gdzieś pośrodku.

zott_natur_jogurt-_z_miodem_08

Miód ma jedną cechę, której nie lubię. Ziarnistość. Nie przeszkadza mi w cukrze, ale w nim samym już tak. Nie wiem czy to jest spowodowane. W każdym razie, każda łyżka miała pierwiastek ziarnistości. Czegoś uwielbiającego przylepiać się do dziąseł. I gdyby nie fakt, że jogurt był gładki i kremowy, uznałbym to za naturalne. Może to zadziałała sama lepkość. Sam nie wiem.

Jogurt, koniec końców, nie był przesłodzony. Powiedziałbym nawet, że był wyważony. Miód stonował nielubiany kwaśny aspekt, tworząc coś w rodzaju rozwodnionego zagęszczonego mleczka. Bez wątpienia to najlepszy jogurt Zott, jaki do tej pory jadłem. Wrócę do niego bez obaw.

Skład

zott_natur_jogurt-_z_miodem_03

Mleko, woda, 6,4% miód, białka mleka, cukier, mleko zagęszczone odtłuszczone, skrobia modyfikowana, syrop karmelowy, żywe kultury bakterii.

Słowniczek

skrobia modyfikowana – zapewnia łączenie składników w całość, działając trochę jak lepik. Modyfikacja nie oznacza modyfikacji genetycznej, co sami możemy sobie „dodać” w myślach.

Wartości odżywcze

zott_natur_jogurt-_z_miodem_04

Zott Natur jogurt z miodem to 141kcal  (podział BTW: 5,85g/ 3,75g/ 19,65) w opakowaniu liczącym 150g.

Informacje o produkcie

Producent: Zott
Marka: Natur
Nazwa: Jogurt z miodem
Kupione: Carrefour
Cena: 1,31zł

8 odpowiedzi

  1. Jak zobaczyłam to w sklepach to mówię: wooow, ale super, muszę to mieć! Bardzo lubię naturalny jogurt, a jeszcze bardziej lubię miód więc reakcja jest oczywista. Po chwili jednak stwierdziłam: ale w sumie… mam w dom jogurt, mam w domu parę słoików miodu, to po co mam kupować skoro równie dobrze mogę sobie to w domu zrobić sama? No i nie kupiłam. Oczywiście gdzieś w podróży, na uczelni czy pracy nie będziemy specjalnie tachać ze sobą litrowego słoika z miodem i wtedy taki kubeczek jest genialnym rozwiązaniem. Jednak patrząc na skład to też bardziej mnie zachęca do zrobienia swojej wersji – chociaż nie żebym miała na tym punkcie obsesję czy podchodziła do tego tak restrykcyjnie bo chipsy z całą tablicą Mendelejewa w składzie też wcinam aż miło. Niemniej pewnie sama się skuszę albo z ciekawości albo kiedy naprawdę będę miała lenia.

    Odpowiedz
    1. Marcin Marcin DD

      Wydaje mi się, że on może posłużyć za dobry zakrywacz smaku. Coś jak ketchup, którym wszystko się maskuje. W towarzystwie (jak mówisz, właśnie w drodze) jakiejś buły też go widzę. Oczywiście i tak nie ma szans z miodem ze słoika (zwłaszcza takim swojskim), jednak jest wart przynajmniej jednego podejścia. Rynek roi się od duuużo gorszych rzeczy. Nawet od tego samego producenta 😉

      Odpowiedz
  2. Znam tą zabawę i bardzo ją lubiłam 😀 Często na przerwach się grało, a potem przegrany zgłaszał się do przeczytania pracy domowej (szczególnie tej z matmy, ha!) 😉 Jogurt jadłam, ale dla mnie paskudny i sztuczny – nigdy więcej!

    Odpowiedz
    1. Marcin Marcin DD

      Zgroza. Ochotnik z matmy 🙂 Swoją drogą, jak sobie przypomnę, dziwnie to wygląda… „Dwa iks minus otworzyć nawias pierwiastek z…” gdy czytamy na głos. Zresztą, pracę domową i tak każdy (u mnie) musiał pokazywać. Matematyczka budziła respekt 😉

      Odpowiedz
  3. Ja nie wrócę, zdecydowanie nie lubię tej konsystencji. Smaku nie pamiętam, acz wydaje mi się, że jednak jogurt był słodki nazbyt i w nieprzyjemny sposób.

    PS „Ale czym jest rok w stosunku do wieczności?” <3 W zeszłym roku (wcześniej?) jakiś producent (Łowicz?) miał sprawę czy nieprzyjemności w związku z wiszącym przez milion lat hasłem "nowość". Trzeba by wygooglować, bo nie chcę pisać głupot.

    Odpowiedz
    1. Marcin Marcin DD

      Albo coś kojarzę, albo.. nie. chwila. Musiałaś coś o tym pisać. Idę, szperam w Internetach!

      Jogurt może pasieką z działki nie smakuje, ale z pewnością jest lepszy od Milbony z figą 🙂

      Odpowiedz

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *