LISNER, HUMMUS Z DZIKIM CZOSNKIEM

Skoro mus, to niech będzie.

Zastanawiam się czy kiedyś jadłem hummus w postaci kremu. Jakieś zmielone kotleciki, falafel itp. frykasy wpadały, ale stricte smarowidła nie kojarzę. Mam przeczucie, graniczące z pewnością, że wpływ na to miało moje przeświadczenie o jego obrzydliwości. Hummus (w głowie) stawiałem na równi z tofu. A wege równa się ohyda.

Miesiące… ok, lata później, gdy dorosłem do tego aby przeczytać z czego ów obrzydliwość się składa, doszedłem do wniosku, że to może nie być nawet takie złe. Będąc jednak kompletnym laikiem w kwestii jakości tej pasty, postanowiłem poprosić o pomoc wujka Gie. Tam w sumie niczego konkretnego nie znalazłem, ale dzięki innemu źródłu komunikacji dowiedziałem się czego mam unikać jak ognia. Czarno-białe misie nie lubią octu, tak jak nie lubię go ja.

Lisner hummus z dzikim czosnkiem postanowiłem kupić jako pierwszego. Przede wszystkim dlatego, że znałem firmę (co mogło okazać się błędnym myśleniem, bo specjalizacja w jednej gałęzi nie oznacza automatycznej specjalizacji w drugiej). Również dlatego, że opakowanie było małe i w przyzwoitej cenie. Przyzwoitej jak na ew. wpadkę, bo strata 7zł za większy pojemnik już by mnie wkurzyła.

lisner_hummus_dzik_czosnek_02

Za plus uznałem też, że przez plastik mogłem podejrzeć towar. Choć to chyba dotyczy 90% hummusów. Klasyka chciałem odsunąć w czasie, chilli mogłaby sztucznie polepszyć smak. Wybór padł na czosnek. Lubię śmierdziło, a w dodatku jest sezon zimowy, więc przyjemne to i pożyteczne.

lisner_hummus_dzik_czosnek_05

Pozbycie się upierdliwej folii z zewnątrz uwolniło boski zapach. Naprawdę nie spodziewałem się, że wege-fujka wywoła u mnie ślinotok. Chrupiąca ciecierzyca (której nie jadłem ze 20 lat) i czosnek. Ale nie taki gryzący, świeżo po wyciśnięciu. Aromatyczny, tarty, rodem z jakiejś knajpki w której posypuje się nim pomidorowy sos. Słowem: ambrozja.

lisner_hummus_dzik_czosnek_06

Hummus w tabelce kalorycznej odznacza się wysoką tłustością. To też w sumie był jeden z powodów dla których się wstrzymywałem przed jego zakupem. Dopiero w czasie chrupania wafli, stwierdziłem „hej, przecież to jest jak twarożek!”. Puszysty, kremowy, z taką lekką goryczką chrupek ciecierzycy. No kurde – rewelacja!

lisner_hummus_dzik_czosnek_07

Rozsmarowuje się gładko, podobnie jak pakowana w identyczne pojemniczki, pasta jajeczna. Starałem się jeszcze wyczuć w tym sezam, ale nie potrafiłem. Może to przez plebejskie podniebienie i brak kremu do porównania. Czosnek stał na poziomie ziół z twarożku Delikate. Jedna guma do żucia niwelowała nierandkowy posmak.

Skład

lisner_hummus_dzik_czosnek_03a

Ciecierzyca 59,9%, olej rzepakowy, woda, pasta tahini 7% (100% zielone ziarna sezamu), dziki czosnek 1,7%, przyprawy (czosnek, kmin rzynski), sól regulator kwasowości (kwas cytrynowy), substancja konserwująca (sorbinian potasu).

Informacja dodatkowa: Produkt może zawierać ryby, skorupiaki, gorczycę, jaja, seler, zboża zawierające gluten, mleko i produkty mleczne.

Słowniczek

kwas cytrynowy (E330) – naturalny składnik wielu organizmów żywych. Pełni ważna rolę w procesie metabolizmu. Znajduje się m.in. w owocach cytrusowych, kiwi, a także truskawkach. Polepsza także aktywność przeciwutleniaczy.
sorbinian potasu (E202) – zastosowanie i właściwości niemal identyczne jak kwasu sorbowego. Różni go to, że jest łatwiej rozpuszczalny w wodzie. Konserwuje produkt przeciwko grzybom i drożdżom.

Najważniejsze: brak octu. Sorbinian.. cóż.

Wartości odżywcze

lisner_hummus_dzik_czosnek_03b

Lisner hummus z dzikim czosnkiem to ok. 254kcal (podział BTW: 6,48g/ 20,32g/ 8,4g) zawarte w 80-gramowej misce.

Informacje o produkcie

Producent: Lisner
Marka:
Nazwa: Pasta z ciecierzycą, sezamem i z dzikim czosnkiem
Kupione: Carrefour
Cena: 2,79zł

10 odp. do wpisu “LISNER, HUMMUS Z DZIKIM CZOSNKIEM

  1. Ja akurat wege żarcie lubię. Jestem więc zwolenniczką i tofu i hummusu również. 😀 Z lisnera akurat nie próbowałam chociaż mam je na tapecie. Kieruje się trochę marką, ale tak jak sam powiedziałeś, to, że znają się na stworzeniach pływających nie musi oznaczać, że równie rozległą wiedzę mają na temat flory. Ufam jednak, że taka firma raczej nie strzeliłaby sobie w kolano. Czytając recenzje widzę, że chyba mam rację.
    Smak humusu jest nietypowy, do tego stopnia problematyczny, że albo się go kocha albo nienawidzi. Ja akurat należę do pierwszej grupy, lubię go też (a może zwłaszcza) z dodatkami – chilli, papryka, czarnuszka, czosnek, whatever.
    Mnie akurat właśnie jego makro przekonuje, zwłaszcza te tłuszcze, bo to akurat bardzo dobry dostarczyciel tych korzystnych tłuszczy. No i oczywiście spora ilość białka.

    1. Tofu jadłem chyba dwa razy w życiu. W tym raz był oblany tłustym sosem, więc w sumie jakbym go nie jadł 😉

      Planuję też spróbować innych marek, jednak (nieco nawiązując do Ciebie), nie wiem jakie wybierać. Nie kojarzę niczego typowo hummusowego, by od razu po niego sięgać. Lindt obija się o uszy gdy chcemy czegoś lepszego, ale co z ciecierzycą? Póki co wyzeruję Lisnera. Jest klasyk, jest i chilli. Zobaczymy.

      Makro – jasne. Tylko mi chodziło, że bałem się obślizgłego tałatajstwa. Wszak słodycze z takimi samymi proporcjami wchodzą bez problemu 😛

      1. Tofu jest dobre zazwyczaj dla większości kiedy jest odpowiednio przyrządzone. Mówię zazwyczaj i dla większości, bo ja jestem w stanie zjeść takie zwykłe naturalne prosto z opakowania. Uwielbiam. Jednak jak jest fajnie przysmażone lub z sosem to raczej nikt nie kręci nosem. 😀

        Ja zwykle kierowałam się ciekawymi dodatkami i zwykle obywało się bez rozczarowania.

        Faktycznie liczba tłuszczy mogłaby wskazywać na to, że będzie no… tłusto. 😀 Na szczęście zero mulącego posmaku, więc tylko wcinać!

        1. Białe kostki z opakowania to tylko feta. Ją można wcinać na kilogramy. No, może nie. Jeden kilogram by mi wystarczył 😉

          Masz rację. To jest dziwny smak. W pełni rozumiem go hejtujących. W pełni rozumiem i lajkujących 🙂

  2. Jadłam pomidorowy i naturalny i przyznać muszę, że to jedne z lepszych hummusów jakie jadłam! Na tego poluję, bo nigdzie dostać nie mogę 🙁 Są takie kremowe, że po prostu można się rozpływać i rozpływać 😉

  3. Ja z kolei jadłam tylko pasty, żadnych kotletów i innych bzdetów. (Co oczywiście chcę nadrobić z czasem). Lisnerowy wygląda fajnie, niestety czosnek i mój żołądek to złe połączenie. I znów ‚więcej dla Ciebie’ 😉

    PS Wege-fujka <3

    1. Niedługo (w stosunku do wieczności oczywiście) wrzucę naturalny. Powinien Cię zadowolić. Papryczkę też, ale i ona pozostałaby na mojej półce w lodówce 😉

  4. Za to mi ilość smarowidła w połączeniu z ceną skutecznie zniechęciły do zakupu. Znając moją miłosć do hummusu zjadłabym to za jednym posiedzeniem i potem żałowała xD

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *