COCA-COLA, DIET COKE CHERRY

Coraz bliżej Święta.

W końcu. Sądny dzień dla wszystkich dzieci. Czy byłem dobry? Czy mama nadal gniewa się o zbity dzbanek w maju? Czy tata zapomniał o wpisanej uwadze do dziennika z października? Czy Marioli udało się „nareperować specjalnym szamponem” kucyk, za który była ciągnięta przez całe ferie? To okaże się jutro. Święty Mikołaj zapewne rozmawiał z rodzicami, robiąc listę występków i poklasków. Dziwnym trafem

Coca-Cola, w odróżnieniu do swojego największego konkurenta, ma jedną przypisaną łątkę. Czerwona ciężarówka i brodaty pan z nadwagą. Od kiedy tylko ciemnobrązowy napój trafił na nasz rynek, kojarzy się z okresem świątecznym. Najściślej z tym gdzie ścinamy drzewa, ale przy okazji kupowania jajek, gazowane napoje również znikają jak opętane.

Białe litery z czerwonym tłem także wbiły się w moją młodzieńczą pamięć. Podobnie jak u Pepsi, zbierałem szklanki za jakieś hurtowe zakupy. Zresztą trudno było ich nie zbierać, skoro były zwyczajnie dobrze wykonane. Dziś pewnie u każdej babci znajdzie się szklanka z charakterystycznym logo. Taki zagraniczny rarytas.

Obecnie Coca-Cola stara się być bardziej młodzieżowa. Wyszła do Youtuberów, pokazując, że zabawa może kojarzyć się także z nią. Co jest trochę paradoksem, jeśli weźmiemy pod uwagę choćby Mistrzostwa Świata/ Europy w Piłce Nożnej, bo to nic innego jak miesięczna impreza.

Coca-Cola cherry diet kupiłem trochę z powodu przekąsu, trochę z powodu chęci poskakania chandrze po głowie. Nie chciałem iść łatwą stroną i prezentować zero, a udać się do lat 90-tych. To w nich, gdzieś w połowie, pierwszy raz spróbowałem Cherry Coke. Pamiętam sprytnie zaplanowaną kampanię reklamową z bilbordami. Dwa bloki, tuż przy szkole, obwieszone tajemniczymi hasłami. Coś na styl „nadchodzi rewolucja”, „od teraz życie nabiera sensu smaku”. Z miesiąc później została doklejona część właściwa.

cherry_coke_1995_logo

Nie pamiętam czy od razu zajarzyłem, że to nowy smak Coca-Coli. Pamiętam jednak bardzo dobrze pierwsze miesiące, tuż po jej się pojawieniu. Zrzutka na puchę lub półlitrową butlę i w miasto. Znaczy na osiedle, ale mając w dłoni czerwono-czarno-białą obwolutę czuliśmy się wyjątkowi. Piszę w liczbie mnogiej, bo świra na jej punkcie dostał też Krzysiek. Ten sam z którym odkryłem smak Magnumów w białej czekoladzie. Przeszło 330ml sprawiało, że pogaduchy na huśtawce/ trzepaku nabierały sensu. Już wtedy wnerwiałem się, że nie ma zakupienia butli 2l… ale jej nie ma i obecnie. Zresztą, jak kojarzę,  ona była wtedy nieco droższa od oryginału.

Wchodząc do Kuchni Świata, nie musiałem długo szukać dietetycznej wiśni. W zasadzie to w ogóle jej nie szukałem, bo znajdywała się tuż przy wejściu. Swoją droga, w USA dostaniemy Coca-Cola Cherry Zero, a w Europie Diet Coke. Nie mam pojęcia czemu tak zarządzono, bo wizualnie srebrna pucha zwyczajnie mi się nie podoba. Tylko może to wynik niedostępności amerykańskiej wersji. Na całe szczęście (jak głosi Wikipedia) „Brytyjska i Amerykańska Coca-Cola Cherry znacznie różni się smakiem od produkowanej w Polsce Cherry Coke. Polski napój posiada jedynie delikatną wiśniową nutę smakową, podczas gdy w napoju brytyjskim aromat tego owocu dominuje w smaku.”, a z niej właśnie została zaimportowana moja zdobycz. Pozostało mieć nadzieję, że zasada ta nie dotyczy tylko cukrowych wariantów.

cocacola_diet_coke_cherry_05

Pssst. Głośny szept (wiem, sprzeczność) zastąpił dźwięk od którego zlatują się wszyscy koledzy w klasie, czy też dźwięk oznaczający początek seansu w kinie. Trzymając puchę gdzieś na wysokości pasa, zdołałem poczuć zapach wiśni. Albo czereśni, bo w brytyjskim te słowa chyba są synonimami. W każdym razie, momentalnie odleciałem do lat 90-tych.

Początkowo myślałem, że Cherry jest jaśniejsza niż standardowa Zero, ale po wypełnieniu szklanki zmieniłem zdanie. Silny aromat przeniósł się na silnie wyczuwalny owoc w napoju. Tak, – mocniejszy niż u nas, potwierdzam. Wiśnia pozostawała przez chwilę na podniebieniu, po czym spływała po ściankach przełyku. Bliska w smaku jest guma Hubba Bubba, tylko tu był jeszcze taki gryzący – charakterystyczny też dla wersji z cukrem – aspekt. Coś pomiędzy wytrawnością a… nie wiem czym.

Zwykłą Coca-Colę Zero bije na głowę. Zdecydowanie najsmaczniejsza zerówka, która pojawiła się na blogu do tej pory.

Skład i wartości odżywcze
cocacola_diet_coke_cherry_02

Woda nasycona CO2, naturalne aromaty (zawiera kofeinę), barwnik (karmel amoniakalno-siarczynowy), E330, substancje słodzące (aspartam, acesulfam k), kwas fosforowy, regulator kwasowości (E331), kwas winowy.

Informacja dodatkowa: Zawiera źródło fenyloalaniny.

Słowniczek

E331 (cytrynian sodu) – polepszacz smakowy, stosowany przy wielu cytrusowych (w owocach występuje naturalnie) napojach gazowanych. Nie jest szkodliwy.
E330 (kwas cytrynowy) – naturalny składnik wielu organizmów żywych. Pełni ważna rolę w procesie metabolizmu. Znajduje się m.in. w owocach cytrusowych, kiwi, a także truskawkach. Polepsza także aktywność przeciwutleniaczy.
acesulfam (acesulfam k, oznaczany jako E950) – słodzik, ok. 150 razy słodszy od czystego cukru. Wzmacnia smak i zapach. Wydalany przez organizm w postaci niestrawionej. Budzi kontrowersje (powodowanie raka) jak i aspartam. Wyniki badań jednak nie są jednoznaczne. Jego obecność w składzie musi być zaznaczona na opakowaniu.
aspartam (oznaczany jako E951) – sztuczny środek słodzący. Wykorzystywany przy wyrobie gum do żucia, niskokalorycznych napojach. Jest blisko 200 razy słodszy od cukru, a wartość kaloryczna niemal zerowa. Budzi wiele kontrowersji żywieniowych, a zdaniem niektórych może powodować nawet raka. Przy zbyt dużym spożyciu może powodować biegunkę.
fenyloalanina –  niezbędna do procesów takich jak rozwój i praca układu nerwowego, syntezy hormonów nadnercza i tarczycy. Jej nadmiar jest szkodliwy, skutkując „odwróceniem” pozytywnych właściwości.
karmel amoniakalno-siarczynowy (oznaczany jako E 150d) – barwnik spożywczy, koloru brązowego. Barwi się nim m.in. napoje typu cola, sosy do mięs, a także piwo typu porter.
kwas winowy (E334) – organiczny związek chemiczny, występujący głównie w winogronach. Pełni rolę regulatora kwasowości, a także wzmacnia smak napoi owocowych.

Skład typowy dla zerówek. Niejako nowinką może być kwas winowy.

Coca-Cola cherry diet to ok. 3kcal (podział BTW: 0g/ 0g/ 0,2g) w każdej puszcze.

Informacje o produkcie

Producent: Coca-Cola
Marka:
Nazwa: Gazowany napój o smaku wiśniowym o niskiej zawartości energetycznej
Kupione: Kuchnie Świata
Cena: 5,50zł

6 odpowiedzi

  1. Kiedyś oczywiście jak każde dziecko Cola była moim napojem bogów. Zwłaszcza, że w latach ’90 nie oszukujmy się ale kojarzona była z luksusem. Stojąc obok czerwonej oranżady 1zł za butlę, ona ze swoją ceną koło5-6zł była wkładana do koszyka raczej tylko przy okazji wyprawiana imienin cioci Marzenki, a nie jako popita do codziennego kotleta z ziemniaczkami i mizerią. A wypad do McDonnalda? Zawsze happy meal i obowiązkowo duża Cola! Wypad z klasą do kina? Duży popcorn duża Cola! Pita wyłącznie od święta była czymś czemu można ustawić ołtarzyk i się modlić, dzisiaj jest w każdym spożywczaku, supermarkecie i teoretycznie można pić ją częściej. Piszę teoretycznie, bo większość tak robi, ale ja… nie. Nie przepadam. Napój ma mnie napoić, a po niej tylko jeszcze bardziej chce mi się pić i tak powstaje błędne koło. Jak już mam się napić takiego kolorowego cuda, to zawsze wybiorę Sprite’a. Teraz zastanawiam się czy kiedykolwiek piłam Cherry. Pewnie ,,wzięłam łyka” z czyjejś puszki na przerwie w szkole z ciekawości, ale smaku nie pamiętam. Bardzo mnie to ciekawi, więc jak ktoś w pobliżu będzie pił, to znowu go opiję. 😀

    Odpowiedz
    1. Marcin Marcin DD

      Coś w tym jest. Mam kilka wiosen więcej, przez to Coca-Colę traktowało się jako dobro luksusowe także i za mojej młodości. Dziś bywa tak, że do Dużej pizzy dorzucają 1l za 1gr. Ale też jest i sporo odpowiedników. Nie zmienia to faktu, że różnica w smaku pomiędzy nimi jest… o czym może kiedy indziej 😉

      Tego bym nie dał wysępić, za nic. Tu nie chodzi bowiem o ugaszenie pragnienia a o coś więcej. Coś, czego nie da się ot tak wyżłopać 😉

      Odpowiedz
      1. A mogę spytać który rocznik? 😀 Oczywiście o ile to nie tajemnica. To już nawet nie zwykła kobieca ciekawość, ale to tak w kontekście porównań w recenzjach, bo przykładowo jednak koniec lat 80 to trochę inne towary niż początek 90 i może to wpływać na różnice naszych odczuć w smakach choć i tak raczej wychowaliśmy się na podobnych produktach.

        Różnica między Colą a przypuśćmy Hop Colą to taka jak wczasy w pięciogwiazdkowym hotelu, a spanie pod namiotem. 😀

        To w takim razie muszę wysupłać ze skarbonki jakieś drobniaki na automat, bo w sumie tylko tam widzę tą cherry.

        Odpowiedz
        1. Marcin Marcin DD

          83′. Jakbym się nie starał, nie będzie inaczej 😉

          Zwykła puszka (w sensie cukrowa) jest np. w Carrefourze, więc pewnie i inne sklepy też ją mają. Tylko znika pod naporem 130 innych dookoła.

          Odpowiedz
  2. Fajna cena za puszkę 😛 Ewidentnie produkt dla miłośników Coli, czyli nie dla mię. Nie mam z nim żadnych wspomnień, nie było żadnych trzepaków i grania w klasy podczas jej picia. Obecnie zaś i tak nie mogę, bo żołądek. ‚Więcej dla Ciebie’.

    PS Gumę balonową o smaku wiśni – H.B. i inne – lubiłam, ale obecnie też nie dla mię.

    Odpowiedz
    1. Marcin Marcin DD

      Niestety. Ale naszła mnie taka chęć, że chciałem zrobić sobie prezent. Za dużo grafik z Google i filmów na YT 😉

      PS Jakbyś nie lubiła najgrubszej gumy na świecie, mocno bym się zdziwił. Ostatni raz żułem ją pewnie z 6 lat temu. Bez cukru chyba nie ma 😉

      Odpowiedz

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *