EAT ME, ZUPA KREM Z ZIELONEGO GROSZKU I SZPARAGÓW

Warzywny kanibalizm.

Kiedy byłem małym brzdącem, groszek był jednym z nielubianych warzyw. W zasadzie lubianym był tylko ogórek kiszony i cebula, ale kto by tam się czepiał szczegółów. Dziś mrożone zielone kulki mógłbym jeść na kilogramy. Dosłownie. Jakiś czas temu, stosując dietę CKD, przy dniu ładowania węgli jadłem całe opakowanie do jednego dania. Śmieci też wpadały, ale nie ukrywam, że na groszek czekałem z niemałym utęsknieniem.

Jeśli chodzi o szparagi, to z nimi nadal jest źle. Jadłem pewnie ze dwa razy w życiu, i to dwadzieścia lat temu, ale wiem. Wiem, że są ohydne. Jak smakują? Nie pamiętam… ale są złe. Dziecinne „nie, bo nie” wiecznie żywe.

Eat Me zupa krem z zielonego groszku i szparagów sprowadził do mojego domu brat. Cóż za przewrotność sytuacji. Czyżby znowu miał rację i przyznam mu się do błędu? Wolałbym nie. Z drugiej strony przyjemnie byłoby się przełamać. Aha, jeszcze jedno. Szparagi zupełnie nie kojarzą mi się z YT.

Treściwie zielony kolor z jakimiś czarnymi kropkami. Zupa przypominała mi wywar detoksowy. Miks szczawiu, szałwia, kalafiora, kalarepy. Za nic nie widziałem w nim ulubionego groszku. Szampon Shhreka był kremowy oraz gęsty. Zupa z Biedronkowej kuchni i Vitalny krem można by potraktować jako jego familię. Taka natura kremów.

eat_me_zupa_groszek_szparagi_08

Zapach też był daleki od groszku z wody. Nie jestem w stanie go przypisać do czegoś konkretnego, ale celowałbym w trio: ciecierzyca, marchewka, coś szorstkiego. Nie był mdły, nie był słodki, był… no właśnie, szorstki. Podgrzanie kremu nie zmieniło jego struktury. Ciemne kropki nie okazały się być wkurzającymi strzępkami warzyw. Postawiłbym je obok tych z żurku. Są ale czy coś wnoszą do całości?

Miałem niemały problem z ostatecznym werdyktem. Oczekiwałem słodkości a w gruncie rzeczy otrzymałem coś wytrawnego. „Takie nijakie”, „hmmm”, „co to właściwie jest”. Skończyło się na tym, że w kubku zobaczyłem dno. Niby niesmaczny a wyzerowałem. Niby nieokreślony a wyczuwałem wyraźnie coś znanego. Spojrzenia na skład wszystko wyjaśniło. Cukinia – bingo! Ta szorstkość to była cukinia w całej postaci. Może kolejnych opakowań nie będę kupował nałogowo, ale z pewnością zielona mieszanina nie stanie się tojuzlepiejnicniezjem produktem. Zwyczajnie wolę krem z dyni i marchwi.

Skład

eat_me_zupa_groszek_szparagi_04

Woda, groszek zielony 25%, cukinia, ziemniaki, cebula, szparagi białe 3%, śmietana, sól, pieprz czarny, olej rzepakowy.

Słowniczek

Niepotrzebny

Wartości odżywcze

eat_me_zupa_groszek_szparagi_03

Eat Me zupa krem z zielonego groszku i szparagów to 243kcal  (podział BTW: 15,3g/ 5,85g/ 47,25g) w 450-gramowym opakowaniu.

    

Informacje o produkcie

Producent: Eat Me
Marka:
Nazwa: zupa krem z zielonego groszku i szparagów
Kupione: –
Cena: –

2 odpowiedzi

  1. Ja lubię chyba wszystkie zupy kremy. Klasycznych zup większość, bo nie toleruję np. grochówki z boczkiem (samą tak, ale rzadko spotyka się ją bez tłucholca). Z warzyw nie lubię i nie lubiłam selera i pora. I to tyle. Jako dziecko nie wybrzydzałam, teraz grymaszę o wiele więcej, ale często przez względy inne niż tylko smak.

    Prezentowanej panny nie kupię, bo zupą nie da się najeść, a zastosowania w innej porze dnia (lub nocy) dla niej nie widzę.

    Odpowiedz
    1. Marcin Marcin DD

      To prawda. Grochówka, nawet jeśli będzie gęsta jak smoła, nigdy nie syci do końca. Zawsze pozostanie miejsce na coś dodatkowego. Samą zupą najadałem się pewnie w 3. klasie podstawówki.

      Odpowiedz

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *