BIEDRONKA, ZUPY Z NASZEJ KUCHNI ZUPA KREM Z MARCHWI I CZERWONEJ SOCZEWICY

Kuchnia na zapleczu.

Zawsze zastanawiało mnie jak wyglądają zaplecza restauracyjne. Nawet jakiejś małej knajpki, zlokalizowanej gdzieś w nadmorskiej miejscowości. I to nawet nie chodzi o wgląd sanepidowski, a o czystą chęć chłonięcia atmosfery. Zobaczenia tego, jak powstaje moje danie. Nie da się jednak zaprzeczyć, że w głowie zawsze także kwitnie myśl „ile szczurów biega między ziemniakami”.

Jeszcze 10 lat temu, gdy miałem do wyboru 100g smakołyków za 5zł od znanej firmy, i 180g od firmy własnej (za tą samą cenę), wybierałem coś sprawdzonego. Nie ufałem procesowi przedpółkowemu. Teraz, dekadę później, jest już inaczej. Choć oczywiście nadal zdarzają się podejrzane okazje, to nie da się odmówić jednego. Postęp, który zawitał do sklepów, jest bardzo korzystny dla konsumenta.

Krem z marchwi i czerwonej soczewicy to coś, co powstało w kuchni Biedronki. Jej konkretnie. Tym razem nie u kogoś, pod działaniem zlecenia. Potentat zainwestował przeszło 30 milionów rodzimych złotych, by tylko… No właśnie. Co z tego wyszło?

biedronka_krem_marchew_cz_soczewica_05

W pamięci miałem krem od Vital Fresh, i nie ukrywam, liczyłem na coś podobnego w smaku. Oczywiście biorąc pod uwagę cenę oraz wyzbycie się dyni, rezultat końcowy powinien być inny, jednak na pewien poziom się zwyczajnie nastawiałem. Przelewając krem do garnka (nie posiadam kuchenki mikrofalowej, w której producent polecał podgrzanie) wiedziałem już, że będzie dobrze.

biedronka_krem_marchew_cz_soczewica_07

Gęstość kremu była taka, jak być powinna. Mógłbym porównać go do budyniu z bitą śmietaną na górze. Treściwy, trzymający się łyżki. Obawiałem się czy podgrzanie papki nie zmieni jej konsystencji, tworząc glutowate bajoro z osadem warzywnym na dnie, ale szczęśliwie było inaczej.

biedronka_krem_marchew_cz_soczewica_06

Krem nie był gładki jak pupa niemowlaka. Miał taki charakter… grochówki. Mi osobiście to się podobało, ale jeśli ktoś oczekuje płynu przecedzonego przez sitko, niech nie sięga po zupolinę. Nie powiedziałbym także, żeby pomarańczowa zawartość była czystą karotką. Język wyczuł zarówno ziemniaki, jak i soczewicę. Lekko chropowata zawiesina z wojskową – wyimaginowaną – wojskową nutą w tle.

biedronka_krem_marchew_cz_soczewica0607

Zawartość plastikowej miski wciągnąłem przy jednym podejściu, ciesząc się portfelem w duszy, że coś za 4zł kosztuje równie dobrze, co droższe zupy. Patrząc po półkach, zobaczyłem jeszcze wersję kalafiorową, brokułową, oraz pomidorową. Pierwszą i drugą uznaję za zamach na człowieka, ale do trzeciej wyciągnę dłoń.

Skład

biedronka_krem_marchew_cz_soczewica_02b

Woda, marchew 24%, soczewica czerwona 12%, ziemniaki, cebula, por, sól, olej rzepakowy, czosnek, przyprawy, ekstrakt z papryki.

Informacja dodatkowa: Produkt może zawierać gluten, orzeszki ziemne, gorczycę, seler.

Słowniczek

Niepotrzebny. Fajnie, że do kremu nie użyto żadnych cukrów.

Wartości odżywcze

biedronka_krem_marchew_cz_soczewica_02a

Krem z marchwi i czerwonej soczewicy  to 234kcal (podział BTW: 15,75g/ 3,15g/ 29,7g) w 450g opakowania

Informacje o produkcie

Producent: Jeronimo Martins Polska S.A.
Marka:
Nazwa: Zupy z naszej kuchni – krem zupa z marchwi i czerwonej soczewicy
Kupione: Biedronka
Cena: ok. 3,90zł (promocja)biedronka_krem_marchew_cz_soczewica_02

26 odp. do wpisu “BIEDRONKA, ZUPY Z NASZEJ KUCHNI ZUPA KREM Z MARCHWI I CZERWONEJ SOCZEWICY

  1. Prawdopodobnie już Ci polecałam, ale w razie wu powtórzę. ZUPA Z SOCZEWICY z Marvit z chilli jest absolutnie fantastyczna. Droższa – zwykle za ok 6 zł, a nawet 7 zł, ale jak dla mnie warta ceny. Nie jest też aksamitnie gładka, ale co najważniejsze naprawdę czuć chilli, nie jest mdła i co ciekawe smakuje ciekawie i na zimno i na gorąco, więc nawet można wziąć ją w trasę i też się nada.

  2. Lubię zupy-dupy krem, najlepsze z groszkiem ptysiowym (grzanki mi jakoś nie paszą ;)). Co do wstępu, pracowałam w dwóch przybytkach gastronomicznych, w trzecim byłam tylko na dniu (godzinie? :P) próbnym. Hmmm… Czasem lepiej nie wiedzieć 😀

  3. Kupiłam 3 kalafiorowe. Dziś otwarłam pierwszą, spróbowałam i… szukałam kibla! KOSZMAR. Zero przypraw, jakaś zawiesina i to śmierdząca cholera wie czym. Dałam do spróbowania rodzicom, że spróbujcie, zdrowa bez konserwantów, same warzywa. Nie byli w stanie odgadnąć smaku, a gdy im powiedziałam powiedzieli, że w życiu by nie wpadli, że to niby kalafiorowa. I że bardziej fasolowa. Dla mnie kalafiorowa to fasolowo-grochowo-śmierdząca masa. Musiała wylać, bo mdliło mnie od samego zapachu jeszcze przez kilka godzin. Mam jeszcze dwie w lodówce i nie wiem co z tym szmelcem zrobić, bo nikt z rodziny nie chce tego tknąć. Nie wzięłabym tego już nawet za darmo. Ocena -15 na 10. Niestety, nie kupię już w ciemno żadnej super nowości. Czy ci ludzie, którzy to produkują nie mają smaków? Błoto smakuje pewnie podobnie, może chociaż tak nie śmierdzi. Żal mi wydanej kasy…
    Pamiętam, że jak jadłam kilka lat temu zupę kalafiorową Winiary to czułam niebo w gębie. Niesamowite jak bardzo Biedronce udało się spieprzyć zwykłą zupę…

    1. Sporo rozstrzał w wykonaniu, jak widzę. Ale też masz punkt porównawczy, więc oceniasz nieco bardziej krytycznie.

      Kalafiora nie lubię, zupy z niego zrobionej bym nie tknął, także nawet nie wiem jak to doprawić. Może czymś aromatycznym i łamiącym wpadki kulinarne? Czosnek, curry? Tylko fasola i groch (co już zdecydowanie lubię) z czosnkiem? 😉

      1. Lubię wyraziste zupy i biedronkowa pomidorowa z pomidorem malinowym mi smakowała. Pomidorowa z soczewicą taż była bardzo dobra, choć łagodniejsza. Krem z groszku zielonego – rzeczywiście czuć zielony groszek, zupa łagodna a słoność w sam raz dla tych, którzy mniej solą – bo przecież można sobie posolić. Kalafiorowej nie próbowałam ale nie spodziewałabym się niczego prócz łagodnego śmietanowo-warzywnego smaku i lekko kapuścianego zapachu. Zapewne wszyscy wiedzą nie można doprawić żadnej sklepowej zupy tak ostro i pieprznie jak niektórzy lubią. W lodówce czeka krem z cukini – nie wiem czy mi zaskakuje – nie jadłam nigdy cukiniowej zupy, ale jak każdą nową rzecz – kupuję po 1 sztuce i jeśli będzie niedobra to niewielkie ryzyko.

        1. Kurde… nie kojarzę groszku. A mrożone, zielone kulki, uwielbiam. Wziąłem ostatnio pod lupę jeszcze kukurydzianą i… jeszcze coś. Zapomniałem w tej chwili. W każdym razie dzięki za obszerny komentarz.

    2. Do A. – bardzo ciekawa antyreklama. Kopiuj wklej pod każdym pierwszym lepszym artykulem dostępnym w internecie . Typowy kłamliwy spam. Czyżby konkurencja ma czego zazdrościć :)?

  4. Teraz pojawiła się nowość: grzybowa :). Mogłaby być bardziej doprawiona, bo jest trochę bezpłciowa, ale to robię we własnym zakresie. Nie jest zła i wyraźnie czuć grzyby, choć wolałabym żeby chociaż trochę było w kawałeczkach, choćby malutkich.
    U mnie robi za sosik, bo ja zup nie jem 😉

    1. Akurat ja za grzybową nie przepadam, także nawet jako sos nie posłuży 😉
      Ale masz rację. Jeśli komuś nie odpowiada gęstość itp. może to być taka baza. Coś na styl koncentratu przy pomidorówce.

  5. Marchwiowo-soczewicowa to po prostu PERFEKCJA! Nie ma przypraw, więc mogę dać swoje. Kto chce na bulionie – proszę bardzo. Ja wolę bez 🙂 Grzybowa jest równie dobra, jeśli nawet nie lepsza – z mojej Biedronki „wyczyścili” ją błyskawicznie, do zera!

    Pomidorowo-ciecierzycowa zaś to gnój – może i dobrze zrobiona, ale te składniki to sуf, zwłaszcza ciecierzyca. Paskudny smak! :/ Niechcąc to kupiłem w przekonaniu, że to marchewkowa. Więcej już w życiu takiego błędu nie popełnię – odtąd wczytuję się dokładnie w napis na wieczku, nie tylko patrzę na kolor.

    Zupa kalafiorowa jest dobra, ale zrobiona w tradycyjny sposób. Zaś przecieru z prawie samych łodyg nawet bym nie spróbował, fuj.

    Zupy z kaszą nie widziałem w żadnej Bieda-Dronce, hihi, ale myślę, że to dopiero musi być GIGA PORAŻKA. Kasza jest dobra, ale na sypko, polana gęstym sosem, najlepiej grzybowym, ale NIE W ZUPIE, na Swaroga!

    1. Dzięki za szczegółowy wpis 🙂 No i cieszę się, że trafiłem w dziesiątkę z wyborem. Grzybowej i kalafiorowej kupować nie miałem zamiaru, ale pomodior+ciecierzyca już brzmi brzmiało dobrze.

      PS Kolor bywa zdradziecki, to fakt. Chyba każdy z nas, choć raz, kupił „groszek zamiast jabłka” 😉

  6. Krem z buraków – bardzo dobry – delikatny, można wg uznania doprawić – ja tylko dodałem posiekanego szpinaku baby
    Krem z pomidorów z pomidorem malinowym – świetny – również delikatny, posypany twardym serem jeszcze lepszy
    Krem z kukurydzy – jak dla mnie rozwalił system – REWELACJA – fakt nie jest aksamitnie gładki ale jak ktoś chce może użyć blendera – po dodaniu popcornu nie odczułem różnicy miedzy kremem z Biedronki a wersją jaką jadłem w 4 gwiazdkowym hotelu. Opakowanie wystarcza na dwie osoby jako starter lub dla jednej baaardzo głodnej. Sam kilka razy miałem zamiar zrobić tą zupę ale lubię proste przepisy a tutaj ciężko było znaleźć przepis na tą zupę zawierający mniej niż 12 składników. Koszt 4zł (a w promocjach po 2,50zł) to wg mnie niewiele za całkiem sporą i smaczną zupę/krem.

    1. Jadłem już pomidory i kukurydzę. Szczególnie da druga… była specyficzna. Z początku smakowała zupełnie inaczej niż powinna 😉

      PS Prawda. 2,50zł za promocyjne opakowanie to dobra cena.

  7. Witam, zupka krem pomidorowo paprykowa z ciecierzycą rewelacja. 10/10 🙂 pomimo bardziej wyczuwalnego smaku marchewki . Fajna lekko gęsta konsystencja krótki skład wyraźny smak warzyw, za taką cenę super. Polecam dla tych co nie mają czasu w ciągu dnia zrobić takiej zupki. Smaczne szybkie i zdrowe danie. Pozdrawiam leniuchów kulinarnych 🙂

  8. Krem z buraka z soczewicą – bajka! Do tej pory chyba moja ulubiona.
    Jadłam jeszcze krem z cukinii, ale niestety mi nie podszedł. W lodówce czeka na mnie krem z ziemniaka i krem z pomidora z pomidorem malinowym. Krem z groszku podobno super jest jeszcze. Na pewno jeszcze spróbuję nie jedną zupę od nich, bo skład wg mnie jest super jak za tak niską cenę, a i smak mi odpowiada. Oczywiście nie zastąpią mi one domowych zup, ale bywają takie dni, gdy nie ma się czasu lub siły na gotowanie i wtedy taka zupa gości na moim talerzu (około 2 razy w tygodniu).

    1. Domowych nie zastąpią, ale jeśli chodzi o cenę i fakt, że nie są głęboko mrożone, to składowi rzeczywiście nie można wiele zarzucić. Jadłem jeszcze kukurydzę z kaszą jaglaną i pomidorowo-paprykową. Na oby się nie zawiodłem, ale z burakiem przystopuję. Poczekam na inne smaki. Najchętniej coś z imbirem/ chrzanem 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *