SANTE, BRAN FLAKES

Otręby dla mózgu.

Są tacy ludzie, którzy nie wyobrażają sobie śniadania bez płatków z mlekiem. I mówię tu o całkowitym szaleństwie, bowiem jedzenie tego samego przez pół roku nie jest dziełem przypadku. Zmiana smaków i firm? Gdzież tam! Zimą jedne, wiosną drugie. Dzień w dzień. Rozumiem to, bo sam zajadałem się plackiem, więc urozmaicone to za bardzo nie było. Ale jak coś komuś smakuje, to po co go osądzać. Może ten wybór pierwszego posiłku w rzeczywistości jest lepszym od naszego?

Bran Flakes za każdym razem czytam jako brain flakes. Również za każdym razem powtarzam sobie „przecież poprzednio już miałeś zapamiętać”. Cóż. Płatki widocznie pozostaną moją musztardą „saperską” na wieki.

Sante_Bran_Flakes_05

Okienko, a więc można podglądać. Kilka potrząsań dalej wiedziałem już które opakowanie wybrać. Przez przezroczystą folię płatki wyglądały fajnie. Czemu więc zwlekałem z ich zakupem skoro mi się podobały? Jakoś tak… samo wyszło. Wiecie o co chodzi. Nie ma wyraźnego powodu, a wieczne „jutro” i tak się pojawia. Tym razem jednak wylądowały w koszyku, dając możliwość zaprezentowania swoich możliwości. Miałem je jeść pierwszy raz, mogąc tym samym wystawić kontr-opinię w debacie płatków śniadaniowych.

Sante_Bran_Flakes_15

Nie da się nie porównywać ich do standardowych Corn Flakes lub ich tańszych odpowiedników. Grubość i kształt pojedynczych płatków jest identyczny. Całkowie przypadkowy, ograniczony jedynie jakimś sitkiem na taśmie produkcyjnej.

Sante_Bran_Flakes_13

Zapach był wybitnie otrębowy i pełnoziarnisty. Stał więc po przeciwnej stronie ringu niż wspominane wcześniej miodowce. Słodyczą może się wachlowały przed walką, bo jestem przekonany, że dziecko opisałoby go jako „fujkę”.

Sante_Bran_Flakes_19

Podczas przesypywania do szklanki nie kruszyły się. Wręcz upadały z większym „bum” niż wszystkie płatki z którymi miałem do tej pory do czynienia. Nie to aby moja ciekawość przez to wzrosła do niebotycznej granicy, ale warto odnotować sam fakt.

Sante_Bran_Flakes_22

Wykorzystując tzw. dzień wysokich węgli, jak i fakt bycia bezpośrednio po treningu, połączyłem jednak sporą dawkę cukru z odżywką białkową. Czystym mlekiem i tak bym ich nie zalał, bo reaguje na nie jak pies na kota zabierającego mu ulubioną kość.

Sante_Bran_Flakes_24

Popularna wheyka była rozrobiona z zimną wodą, ale nie przeszkodziło to płatkom wciągnąć wilgoci. Efekt końcowy? Rewelacyjny. Dużo lepszy niż spodziewałem się po surowym zapachu. Płatki stały się przyjemnie glutowate, rozpływając się po języku. Otręby wyczuwalne na przyjemny sposób, stanowiły miłego partnera dla cynamonu (taki smak odżywki). Choć połączenie mogłoby wydawać się dziwne, to przyznam, że kubek z dokładką pochłonąłem ze smakiem.

Dawno nie zostałem tak pozytywnie zaskoczony. Twierdzę nawet, że Bran Flakes są lepsze niż czekoladowe kulki, muszelki, i inne rozgwiazdy ze sklepowych półek. W mojej hierarchii zajmą tym samym bardzo wysoką pozycję.

Skład

Sante_Bran_Flakes_04

Mąka pszenna pełnoziarnista 66%, otręby pszenne 19,2%, cukier, ekstrakt słodowy jęczmienny, sól.

Informacje dodatkowe: Produkt może zawierać śladowe ilości orzechów arachidowych i innych orzechów, sezamu, soi oraz mleka.

Słowniczek

ekstrakt słodowy jęczmienny – wodny ekstrakt słodu jęczmiennego. Tzn. pochoddzacy z jęczmienia po przerwanym kiełkowaniu. Proces kończy wytworzenie cukru słodowego – maltozy.

Brak słodu i tak nie umożliwiłby możliwości dania pieczątki „bezglutenowy” na opakowaniu, więc nie ma sensu wieszać psów. Choć sam bym wolał aby źródło cukrów było jedno.

Wartości odżywcze

Sante_Bran_Flakes_04a

Bran Flakes to 359kcal (podział BTW: 11g/ 2,5g/ 66g) na 100g produktu. Zawartość całego opakowania należałoby przemnożyć przez 2,5. Fajnie i to bardzo, że zalewając je WPC można uzyskać coś cholernie słodkiego przy niskim udziale tłuszczy. Zakładając jakieś 1,5g na porcję odżywki, mamy zaledwie 4g w całości. Aż dziw bierze, że spod jednych skrzydeł może wylatywać coś bardzo kiepskiego (baton bananowy), jak i coś takiego.

Informacje o produkcie

Producent: Sante
Marka: Sante
Nazwa: Bran Flakes (wypiekane płatki zbożowe pełnoziarniste z dodatkiem otrąb pszennych)
Kupione: Biedronka
Cena: 2,99zł

16 odpowiedzi

  1. Co jakiś czas (powiedziałabym, że poza latem raz na kwartał, jeśli mam być dokładna :PPP) kupuję i chrupię. 😉 A raz na jakiś czas, bo z reguły kończy się to tak,że tylko jedna porcja ląduje do miseczki z mlekiem, a reszta jest po prostu chrupana z paczki.

    Odpowiedz
  2. Miałam je spróbować, ale za duża paka i chyba zostanę przy ukochanych Corn Flakesach, które mam sprawdzone, bo jadam je od dziecka.
    Kiedyś raz jadłam je z kakao i cukrem… o mamo jakie to było pyszne. Obecnie te płatki wrzucam wszędzie, do mleka, do jogurtu. Nigdy nie pomyślałam o wodzie i odżywce – ciekawe. Chociaż ja nie przepadam za odżywką z wodą – choć to też zależy od smaku, bo wanilia pycha, a czekolada… przemilczę.

    Odpowiedz
    1. Marcin Marcin DD

      CF z cukrem też jadłem. Z kakao raczej nie. Może dlatego, że za młodu kakao do kogla-mogla uwielbiałem wsypywać 😉

      Co do odżywki, wiesz… „niedomiar” kaloryki można uzupełnić z czego innego 😉 Czekolady też bym nie wypił, ale bułkę maślaną/cynamonową, czemu nie. Z wanilią dużo rzeczy smakuje, to prawda 🙂

      Odpowiedz
  3. Wstęp i zakończenie recenzji to miód na moje serce, doskonale o tym wiesz ;> Dziś jest ostatni dzień jedzenia BF, od jutra CF Nestle, bo i pogoda coraz ładniejsza. W BF uwielbiam tę ich twardość, która po odpowiednio długim odczekaniu w mleku (lub odżywce cynamonowej :P) staje się miękka, a płatki przeistaczają się w twór napuchnięty i otrębowy. Ja je zalewam gorącym (1 min 40 sek w mikrofalówce) mlekiem i zostawiam na min. 5 minut. Obłęd 🙂 Jak chcesz coś b. podobnego, ale odrobinę tańszego, większego (300 g) i ekologicznego, zajrzyj do Społem (np. Delikatesy T&J) i poszukaj płatków Otrębusków. Po rozciapcianiu są odrobinę gorsze, ale człowiek nieuzależniony od Bran Flakes mógłby nie znaleźć różnicy.

    Odpowiedz
    1. Marcin Marcin DD

      Faktycznie, popatrz. Ty właśnie stosujesz naprzemiennie dwa produkty 😉

      Cena, jeśliby je porównać do zwykłych czekoladowych muszelek/ kulek itp., to jest wręcz turbo opłacalna. Nie myślałem, że mi tak podejdą. Póki co wolę nie szukać zamienników 😉

      Odpowiedz
  4. Środa to dzień płatkowy, czasami też piątek, ale w piątek potrafię też jeść jaglankę. Poniedziałek to owsianka domowa, wtorek jakaś zalewajka czy owsianka ze słoika. Czwartek, sobota i niedziele to dni na śniadanie niesłodkie. I tak mam tydzień ustawiony już od paru lat 😀 A te płatki? Macałam je, wsadziłam nawet do koszyka by po chwili wyjąć. Bo jednak jeśli chodzi o płatki to pozostaje wierna zwykłym kukurydzianym. A takie by pewnie skończyły jako chrupiąca przegryzka.

    Odpowiedz
  5. Skąd ja znam to zwlekanie… Podobne tylko jadłam, bo z Lubelli żytnie bodajże.
    Wiedziałam, ze one będą podobne do płatków kukurydzianych, które uwielbiam swoją drogą.

    Odpowiedz
  6. Miałam taki etap w życiu, że jadłam je prawie codziennie na kolację – na sucho, bez żadnego mleka i uwielbiałam je. Potem zrobiłam sobie od nich przerwę, a jak spróbowałam ponownie okazały się zatrważająco słodkie i od tamtej pory nie kupiłam ich ani razu. Ale chyba czas przypomnieć sobie ten smak po latach 🙂

    Odpowiedz
  7. Płatkowa

    Znalazłam jakiś czas temu Biedronkowe Bran Flakes pod nazwą Vitanella i jestem bardzo pozytywnie zaskoczona 😀 kiedyś namiętnie wcinałam BF z Sante, teraz częściej kupuję Vitanellę, choć nie zawsze można je dostać. Kaloryczność mają co prawda większą niż płatki z Sante (aż 418 kcal) i więcej tluszczu, bo aż 11,6 g (migdały, orzechy laskowe i orzeszki pekan robią swoje) ale z kolei mają o wiele mniej cukru – w Sante znajdziesz 31 g, natomiast w Vitanelli tylko 19g, całkowita zawartość węglowodanów na 100 g podobna (60 g). Jak by to przeliczyć na paczkę 250 g to 77,5 g cukru w Sante kontra 47,5 g w Vitanelli. Zdziwiłam się nieźle jak to sobie policzyłam… 😉 pozdrawiam!

    Odpowiedz
    1. Marcin Marcin DD

      Świadomość „ile to ma kalorii” jest dobrem i przekleństwem w jednym 😉 Dzięki za info dot. Vitanelli. Odwiedzę inną niż zazwyczaj i zobaczę, czy tam jej nie znajdę 🙂

      Odpowiedz

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *