SANTE, GO ON! PROTEIN WPC BAR COCOA INULIN

Proteinowe kakao.

Zło. Tak bym, w skrócie, określił kolejki przy kasach. Podwójnym złem są wszystkie „mini-przekąski”, które się przy nich znajdują. Guma do żucia, lizaki, ciastka, batony. W niektórych sklepach także witaminy, czy prezerwatywy. Przypuśćmy jednak na chwilę, że nasza domowa apteczka jest dobrze wyposażona, a my nadal tkwimy w tej kolejce.

Tak stałem i ja. Obracając baton w dłoni, jak znerwicowany człowiek bawi się długopisem. Odłożyłem, gdy nadeszła moja kolej. Tylko nie na miejsce, a na taśmę.

Go_on_ protein_cocoa_inulin_04

Sante Go On! cocoa inulin to, mogłoby się wydawać, kompozycja idealna. Proteinowe kakao?! Bomba! Ano niekoniecznie. W życiu miałem kontakt z wieloma WPC o smaku czekoladowym, i powiem Wam, że tak naprawdę… żaden z nich nie był super. Wszystkie wspomnienia zlewały się w jedno. Na wielkie zmiany, poprzez fakt wystąpienia tu głównego surowca, nie liczyłem.

Go_on_ protein_cocoa_inulin_08

Pierwsze wrażenie to potwierdzało. W moje dłonie, ponownie, trafiła brązowa baryłka, której zapach był gumowo-nugatowy. Z jednej strony kompozycja byłą zwarta, ale z drugiej łatwo poddawała się naciskom społeczeństwa noża.

Go_on_ protein_cocoa_inulin_12

Jasnobrązowe nadzienie nie wywołało entuzjazmu. Było dziwne. Orzechowo-marcepanowo-jakieś. Tego ostatniego elementu nie jestem w stanie rozgryźć. Trochę spalenizny, trochę wędzenia, garść goryczki i kapka ostrości. Smakował jak cukierek na wagę, którego obwoluta nic nam nie mówi.

Biorąc pod uwagę wyłącznie smak, wybrałbym wanilię. Kakao czy też czekolada, jak się spodziewałem, nie była w moim typie.

Skład

Go_on_ protein_cocoa_inulin_06

Syrop glukozowy, czekolada 25% (miazga kakaowa, cukier, tłuszcz kakaowy, emulgator: lecytyny (z soi), naturalny aromat waniliowy), koncentrat białek serwatkowych WPC 80 (mleko), tłuszcz palmowy, inulina 5%, kakao 2%, substancja utrzymująca wilgoć: sorbitole, aromat, emulgator kwasowości: kwas cytrynowy; emulgator: lecytyny (z soi); aromat.

Informacja dodatkowa: Może zawierać śladowe ilości glutenu, orzeszków arachidowych i innych orzechów.

Słowniczek

inulina – biały, bezsmakowy, proszek. Przypomina skrobię, ale w porównaniu do niej pod wpływem kwasów (trawienia) przyjmuje (roskłąda się) postać fruktozy. To prebiotyk, pobudzający bakterie jelitowe.
koncentrat białek serwatkowych (WPC) – szybko wchłaniane białko (ale wolniej niż izolat) przez ludzki organizm. Jest jednym z podstawowych suplementów diety/ zastępczym źródłem dostarczenia odpowiedniej dawki protein w ciągu dnia, dla wielu aktywnych fizycznie osób.
lecytyna sojowa (oznaczana jako E322) – emulgator i przeciwutleniacz. Przedłuża okres trwałości produktu, wydłużając odporności na proces utleniania. Może być modyfikowana genetycznie (obecnie wiele upraw soi jest). Ważne: nie musi być w 100% produktem wegetariańskim!
masło kakaowe (łuszcz kakaowy) – tłuszcz pochodzący z nasion kakaowca [po ich (w skrócie) oczyszczeniu, uprażeniu i zmieleniu]. Wykorzystywane często w produktach do pielęgnacji ciała.
miazga kakaowa – najważniejszy półprodukt w potrzebny do stworzenia czekolady. Powstanie z ziaren kakaowca. Gorzkie tabliczki mają jej 70%+ w swojej zawartości.
syrop glukozowy – wodny roztwór cukrów prostych. Uzyskiwany z kukurydzy przerobionej na skrobię. Może łatwo doprowadzić do otyłości i cukrzycy (podobnie jak mieszanina z fruktozą).
syrop sorbitolowy (oznaczany jako E420) – wchłania się wolniej niż fruktoza oraz sacharoza. Pełni rolę stabilizatora, słodzika. Utrzymuje wilgoć. Potoczne znany jako sorbitol lub sorbit.
tłuszcz palmowy – czyli olej palmowy. Budzi wiele kontrowersji przez swoją zawartość tłuszczów nasyconych (niemal połowa składu). Podczas obróbki traci jednak swoją sporą zawartość witaminy E, która w wersji „na zimno” jest jego zaletą. Popularny składnik batonów, ciastek, płatków śniadaniowych… i mydła.
tłuszcz (olej) słonecznikowy – najpopularniejszy z olejów/ tłuszczy w kuchni. Z uwali na budowę z wielonienasyconych tłuszczy, odpowiednia temp. do obróbki termicznej pokarmów, przy jego użyciu, to 100 stopni Celcjusza.

2% kakao, reszta kopiuj-wklej.

Wartości odżywcze

Go_on_ protein_cocoa_inulin_05

Sante Go On! cocoa inulin to 217kcal energii (podział BTW: 9,7g/10g/20,4g). Plasuje się więc gdzieś pośrodku całej gromady. Nie zawracałbym sobie zbytnio głowy odchyłką 10kcal (przy takim pułapie) w któraś ze stron. Jeśli oczywiście ktoś będzie chciał je kupić.

Informacje o produkcie

Producent: Sante
Marka: Sante
Nazwa: Sante, Go On! protein wpc cocoa inulin (baton kakaowy z dodatkiem inuliny w czekoladzie)
Kupione: Biedronka
Cena: ok. 2,99zł

16 odpowiedzi

  1. Mario

    no no… masz coraz ładniejsze zdjęcia, tak obserwuję z postu na post. Trzymaj tak dalej. Używasz może jakiś specjalistycznych sprzętów do tego typu namiot bezcieniowy? Jeżeli nie, to polecam, albo przynajmniej lampkę led, ładnie wszystko doświetli. Batona jadłem, bez szału.

    Odpowiedz
    1. Marcin Marcin DD

      Dzięki. Moim sprzymierzeńcem i przekleństwem zarazem, jest słońce. Przez to fotki wychodzą raz lepiej, raz, no gorzej. Doświetlenie też, niestety, jest stałe. Nad jakąś lampką LED (poprzez barwę światła) będę musiał się jednak zastanowić. Bo zima to opuści nas dopiero za pół roku.

      Odpowiedz
      1. magdel

        dziękuję 🙂
        wiem, wiem… ale nie zabrałam swojego jedzenia ,a te batony były w pakiecie startowym :)na co dzień przestrzegam zasad potreningowego jedzenia 🙂

        Odpowiedz
  2. Przy kasie zachowuje stoicki spokój pod tytułem „już to jadłam, z czym do ludzi”. Jedynie w Lidlu czasami się skuszę na te ich tanie gumy do żucia.
    Baton mogę podsumować wzruszeniem ramion. Sante jadłam, ale nie ten smak. A może i ten smak jadłam ale był taki „meh”, że nawet nie chciało mi się fatygować z recenzją? Mi samej trudno to ocenić.

    Odpowiedz
  3. Nigdy nie spotkałam się ze sklepem, w którym batony Sante leżałyby blisko kas. Nawet w aptekach są to raczej jakieś lizaki i takie owocowe rozpuszczalne gumy do rwania (nie pamiętam nazwy).

    Jeśli chodzi o ostatni składnik, którego nie potrafiłeś nazwać, to przypomnij sobie moją recenzję – RYBA JAK NIC 😀 Ta seria batonów jest spoko, poza kakaowym. Ble, fuj i okropieństwo. Szkoda, że musiałeś… że nie potrafiłeś sobie odmówić tej „przyjemności”.

    Odpowiedz
    1. Marcin Marcin DD

      nie lubię ryb, toteż się nie wypowiem. Tuńczykiem i krewetkami to nie smakowało 😉 Zjedzony dawno. Teraz mam „w szufladzie” coś, co zna chyba każdy. Najwyżej poprzestawiam nieco wpisy, by go wcześniej opublikować, bo zjeść chcę jutro.

      Odpowiedz
  4. Zgadzam się, bo kolejki przy kasach, które mają obok mase batoników to zło! Co prawda żelki, gumy, lizaki, tic tac mnie nie kusza absolutnie i nawet na nie nie spojrzę, ale ta nieszczęsna czekolada…uch moja figura 😀

    Sama nie wiem co mam myśleć o tych batonach. Jedni lubią inni nie…ja jednak zostanę przy QB 😉

    Odpowiedz
  5. Też, z tego co mi się kojarzy, ten czekoladowy wariant wyszedł… dość słabo. Ogólnie te batony są jakieś dziwne. Z jednej strony podobała mi się ich taka dziwna struktura, żująca i taka inna od innych. 😀 A z drugiej strony – no smak taki dziwny. 😀
    Tak, zostańmy przy QB to będziemy zadowoleni (prawie) zawsze. 😀

    Odpowiedz
    1. Marcin Marcin DD

      QB, póki co, obrzydził mnie tylko kubeczkami. Resztę mogę jeść (poza tymi, których nie znam), codziennie. Żujka? Tak, to największy plus tych batonów. Cholera, lubię takie dziwactwa 🙂

      Odpowiedz
  6. kurcze mam wszystkie batony z tej serii, zjadłam różowego i na razie się zraziłam. jakieś takie niejakie sa i strasznie zapychające, klejące, szczęka bolała i zamuliły mnie tylko. 🙂 ale w jakim sklepie leżały przy kasie mnie interesuje 🙂

    Odpowiedz

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *