SANTE, GO ON! PROTEIN WPC BAR VANILLA INULIN

Komu w drogę, temu wanilia.

Wstajemy wyspani, za oknem już jasno. Budzik nie dzwoni. Idealnie! Nie dość, że otworzyliśmy oczy przed czasem, to jeszcze zdążymy przyszykować śniadanie i obiad do pracy. Chwila… jasno?! W październiku? Zerkamy na telefon, a tam opcja „drzemka” dziwnym trafem jest uaktywniona. Szlag! Wyłączyliśmy go, nawet nie wiadomo kiedy. Szybki rekonesans w kuchni, bierzemy co leci, i wybiegamy na dwór, z nadzieją, że jedyna linia autobusowa dojeżdżająca do pracy, nie spieprzy nam sprzed nosa.

Go_on_protein_vanilla_inulin_04

Sante Go On! vanilla inulin z najbezpieczniejszym połączeniem smaków, postanowiłem skonsumować jako drugi. Po żurawinie z jagodami goji, miałem dość fanaberii. Klasyk, podstawa, golas. Bez dodatków w postaci nasion i owoców, których nazwa nic mi nie mówi.

Jeśli nie jesteś pewien jak zasmakują Ci lody o smaku straciatelli, WPC o smaku masła orzechowego (jedna firma niszczy system 😀 ), to wybierz wanilię. W myśl tej zasady, rozerwałem słoneczne opakowanie.

Go_on_protein_vanilla_inulin_07

Pofalowana, czekoladowa powłoczka, była już łagodniejsza. To nie sztorm na morzu, a łagodny strumyk, płynący gdzieś obok domu letniskowego. Pasowała do solowego nadzienia. Przynajmniej pod względem wyglądu, bo jeśli chodzi o aspekt aromatów, to wanilia nie była wyczuwalna w ogóle. Bardziej skory byłbym powiedzieć, że to batonik czekoladowo-mleczny, może odrobinę śmietankowy, ale zdecydowanie nie waniliowy.

Go_on_protein_vanilla_inulin_10

Krojony w dłuż i w poprzek, stawiał gumiasty opór. Dokładnie taki sam, jak jego żurawinowo-jagodowy poprzednik. Jasno-kremowe nadzienie ponownie było doskonałą żujką z dodatkiem szorstkości. Jak mielona pod zębami porcja mięcha, tylko tyle, że słodka. Słodka w wyrafinowany sposób, bo stopowana przez gorzkość kakaowej polewy. Znowu smakowało mi to jak cukierek nugatowy z wstawką. Taki mocno zmrożony Milky Way z pralinkowo-tanią polewą i niezidentyfikowaną papką w środku. Piszę, ponownie, że trudną do określenia, bo daleko jej było intensywnością do jogurtów (także pitnych), Ptasiego Mleczka, lodów i całej masy pyszności. Szkoda, bo baton miał duży potencjał.

Skład

Go_on_protein_vanilla_inulin_06

Syrop glukozowy, czekolada 25% (miazga kakaowa, cukier, tłuszcz kakaowy, emulgator: lecytyny (z soi), naturalny aromat waniliowy), koncentrat białek serwatkowych WPC 80 (mleko), tłuszcz palmowy, inulina 5%,  substancja utrzymująca wilgoć: sorbitole, naturalny aromat waniliowy, emulgator kwasowości: kwas cytrynowy; emulgator: lecytyny (z soi); aromat.

Informacja dodatkowa: Może zawierać śladowe ilości glutenu, orzeszków arachidowych i innych orzechów.

Słowniczek

inulina – biały, bezsmakowy, proszek. Przypomina skrobię, ale w porównaniu do niej pod wpływem kwasów (trawienia) przyjmuje (roskłąda się) postać fruktozy. To prebiotyk, pobudzający bakterie jelitowe.
koncentrat białek serwatkowych (WPC) – szybko wchłaniane białko (ale wolniej niż izolat) przez ludzki organizm. Jest jednym z podstawowych suplementów diety/ zastępczym źródłem dostarczenia odpowiedniej dawki protein w ciągu dnia, dla wielu aktywnych fizycznie osób.
lecytyna sojowa (oznaczana jako E322) – emulgator i przeciwutleniacz. Przedłuża okres trwałości produktu, wydłużając odporności na proces utleniania. Może być modyfikowana genetycznie (obecnie wiele upraw soi jest). Ważne: nie musi być w 100% produktem wegetariańskim!
masło kakaowe (łuszcz kakaowy) – tłuszcz pochodzący z nasion kakaowca [po ich (w skrócie) oczyszczeniu, uprażeniu i zmieleniu]. Wykorzystywane często w produktach do pielęgnacji ciała.
miazga kakaowa – najważniejszy półprodukt w potrzebny do stworzenia czekolady. Powstanie z ziaren kakaowca. Gorzkie tabliczki mają jej 70%+ w swojej zawartości.
syrop glukozowy – wodny roztwór cukrów prostych. Uzyskiwany z kukurydzy przerobionej na skrobię. Może łatwo doprowadzić do otyłości i cukrzycy (podobnie jak mieszanina z fruktozą).
tłuszcz palmowy – czyli olej palmowy. Budzi wiele kontrowersji przez swoją zawartość tłuszczów nasyconych (niemal połowa składu). Podczas obróbki traci jednak swoją sporą zawartość witaminy E, która w wersji „na zimno” jest jego zaletą. Popularny składnik batonów, ciastek, płatków śniadaniowych… i mydła.
tłuszcz (olej) słonecznikowy – najpopularniejszy z olejów/ tłuszczy w kuchni. Z uwali na budowę z wielonienasyconych tłuszczy, odpowiednia temp. do obróbki termicznej pokarmów, przy jego użyciu, to 100 stopni Celcjusza.

 Syrop glukozowy znów na piedestale. Wanilia tylko z aromatu. Przysłowiowy, niewykorzystany talent.

Wartości odżywcze

Go_on_protein_vanilla_inulin_05

Sante Go On! vanilla inulin to 219kcal energii do wykorzystania/ odłożenia przez nasze ciało (podział BTW: 9,7g/10g/21g). W smaku lepszy niż żurawinowo-jagodowy, kaloryczność bliźniacza, także wybór „który by tu…” można oprzeć wyłącznie na preferencjach przesyłanych przez język.

Informacje o produkcie

Producent: Sante
Marka: Sante
Nazwa: Sante, Go On! protein wpc bar vanilla inulin (baton waniliowy z dodatkiem inuliny w czekoladzie)
Kupione: Biedronka
Cena: 2,99zł

15 odpowiedzi

  1. Hmm, mi chyba bardziej smakował poprzedni wariant smakowy. Chociaż pewna tak na sto procent nie jestem, bo jadłam je w maju (?).

    To wstawanie rano… Kiedyś miałam z tym okrooopny problem – zawsze tekst :,,Jeszcze pięć minutek”, który przeradzał się w godziny. Od lutego tego roku wstaję prawie zawsze między 6-8, nawet w dni wolne. 😀 Zdarzają się tylko czasem wypadki, że pośpię np. do 9, ale to baaaaardzo rzadko. Zaczęło się od tego, że szkoda było mi marnowania czasu w ferie, więc wstawałam z samego ranka, potem w domu pojawił się szczeniaczek, który ma poranny tryb do tej pory, więc tak sobie wstajemy, raz jedno, raz drugie budzi. 😉 Mój organizm się przyzwyczaił i jakoś trzeba funkcjonować. 😀

    Odpowiedz
    1. Marcin Marcin DD

      Od maja to mogłaś jeść już ze 20 gorszych i 15 lepszych batonów, także mieszanina wspomnień jest uzasadniona 🙂

      W liceum lubiłem spać, będąc studentem, także. Potem poprzez regularny budzik o 6:00, bywa, że w sobotę wstaję o 8:15 (nawet dziś to się zdarzyło). Pewnie jakbym miał psa, byłoby jeszcze inaczej. W podstawówce, gdy opiekowałem się jednym czworonogiem przez okres ferii, też wstawałem wcześniej niż planowałem.

      Do dziś pamiętam sytuację gdy z rana (7-8?) mnie obudził, a ja mu powiedziałem „… proszę, poczekaj jeszcze chwilę…”. W oczach widziałem zrozumienie. Ocknąłem się ok. 10, a on patrzył ze wzrokiem „no to co, idziemy na spacer?”. Zrobiliśmy najdłuższą przechadzkę w życiu. Padł po niej wycieńczony, ale i zadowolony 😉

      Odpowiedz
      1. Batony to u mnie rzadkość, więc w sumie… 😀 Zresztą to był czas wycieczki, wtedy sprawdziły się dobrze, więc może kiedyś wrócę do tego smaku.

        Moja mała rakieta ma mój charakter… Czyli :,, Wstajemy! Chcę pobiegać! Nie ma leniuchowania! Jupii, jupiii wstał nowy dzień! No wstawaj, wstawaj! Ruchy, ruchy! No weź, weź!” – nie ma jak odmówić. 😀 Bywa, że się opieram i tak dalej, ale to na jakieś maksymalnie 10 minut. Przynajmniej wiem, jak czują się ludzie z mojej klasy, kiedy przed pierwszą lekcją wchodzę z uśmiechem od ucha do ucha, a oni ledwo przytomni. 😀 Ponoć i ja, i moja czworonożna wersja mamy „dar” przekazywania dobrej energii.

        Odpowiedz
          1. Wcale bym się nie zdziwiła. 😀 Znajomi czasem się śmieją, że to nienormalne. 😉 Kilka razy miałam sytuację w szkole, kiedy podczas lekcji byłam okropnie senna, bo się nie wyspałam, czy ogólnie ciężki okres, bo mnóstwo sprawdzianów, więc mniejsza aktywność i ogólne oszczędzanie energii – nauczyciele pytali się mnie po lekcjach na osobności, czy wszystko u mnie okej, czy może mogą coś mi pomóc itd. 😀 Byłam w szoku.:D

            Odpowiedz
  2. A ja nigdy nie miałam problemu ze wstawaniem (ba! miałam trzy letnią bezsenność i wstawałam w przedziale 3-5), a ostatnio mój szkolny budzik o 6:10 nie może mnie obudzić, haha 😀 Więc kombinuję z melodiami XD No… ale organizm musi sobie odespać 😉

    Jadłam kiedyś tego batonika i zupełnie mnie nie oczarował, ale planuję jeszcze jego ponowny zakup 🙂

    Odpowiedz
  3. Hmmm, kupić – nie kupić? Niby drogi nie jest i w sumie nie brzmi tak źle, ale szkoda nawet tyle kasy na średni produkt.
    Ze wstawaniem kłopotu nie mam, zazwyczaj budzę się przed budzikiem. Ale zdarzyło się parę razy, że byłam tak zmęczona, ze przez sen wyłączałam budzik i budziłam się dopiero 10 minut później.

    Odpowiedz
  4. Ojej, może wraz z szatą graficzną zmienili coś w składzie? Wieczorem rzucę okiem na składniki z mojej i Twojej recenzji. Kiedy jadłam tego Go On, naprawdę smakował wyraziście, intensywnie i ptasiomleczkowo. Był rewelacyjny.

    Co do wstępu, mi się nigdy nie zdarza bezczelnie zaspać i chyba nigdy w życiu nie ustawiłam drzemki. Budzi mnie już pierwsza wibracja telefonu. W ogóle mam płytki sen, nie to co kiedyś. Powieje wiatr, a ja już na nogach 😛

    Odpowiedz
    1. Marcin Marcin DD

      Sprawdziłem. Zero zmian. Dla mnie był daleki od Ptasiego Mleczka. Daleki był też od WPC waniliowego wielu firm. Nadrabiał tylko żujką. Gdyby ona była jednym z elementów, kupiłbym i karton.

      Wyrastanie ze spania po kilkanaście godzin przychodzi z czasem. Na emeryturze pewnie będziesz jakimś zombie 😉

      Odpowiedz

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *