LACTALIS, TOLONIS JOGURT TYPU GRECKIEGO Z MANGO

Do Grecji po mango.

Znacie te uczucie, kiedy to stojąc przed półką z jakimś wyrobem, zastanawiacie się czy będzie Wam smakować? Przeskakujemy z nogi na nogę, nerwowo szukając pomocy. Kogo bu ty spytać? Tamta pani z dzieckiem wygląda na taką, która mnie nie wyśmieje. Można zna ten jogurt i będzie w stanie mi pomóc? Albo nie, lepiej zostawię ich w spokoju. Gdzieś zza zamrażarki z rybami może wyłonić się przecież tata. A dostać cegłą filetem z Dorsza nie chcę. No to kogo, kogo?! Może by tak ekspedientkę? Tylko kurde. Bądźmy uczciwi. Pracownicy mają wywalone na to czy wykładany prze nich towar jest dobry, a poza tym trzeba jeszcze pojeździć maszyną po sklepie i usiąść na kasie. Przesrane. Dlatego, z tego miejsca, pozdrawiam wszystkich pracowników i pracowniczki każdego większego sklepu osiedlowego i/ lub marketu.

Szczęśliwie dla każdej pierdoły losu, a szczególnie pierdoły losu prowadzącej jakiegoś bloga z recenzjami artykułów spożywczych, dostęp do sieci stał się niemalże dobrem podstawowym. Tak jak kiedyś domostwo trudno było sobie wyobrazić bez telefonu stacjonarnego (te dziwne uczucie po rezygnacji z numeru pamiętam doskonale), tak dziś cztery ściany bez Internetu to istne więzienie. No nie ma co (w nim) robić!

I tak oto, zanim pójdziemy do sklepu, możemy poczytać wśród społeczności, co tam w trawi piszczy. Jaki dyskont rzucił zachodnie ciasta, jaki hipermarket w swoich bananach ugościł pająka, jaka będzie promocja za tydzień. Wszystko wiemy wcześniej. Chcemy wiedzieć.

Czekolada – opinie. Proszek do prania – opinie. Googlujemy wszystko. Czasem utwierdzamy się w zakupie, ale bywa i tak, że dziękujemy niebiosom za przestrogę. Wieści spływają z całej Polski. Kto o zdrowych zmysłach chciałby kupić baton czekoladowy, który smakuje jak wieprzowina? Albo jaki sportowiec zajada się po wysiłku mieszanką WPI i WPC o smaku benzyny? Pytanie pozostawiam bez odpowiedzi.

Tolonis_jogurt_typu_greckiego_z_mango_02

Tolonis jogurt typu greckiego z mango leżał sobie i leżał w Biedronce już jakiś czas. Jedna partia wychodziła, druga zastępowała jej miejsce. Rotacja pełną gębą. Przechodziłem obok niego spokojnie dziesiątki razy. Dziesiątki wizyt kończyły się stwierdzeniem „ten to jest bleee”. Pewnego razu, korzystając z dobrodziejstw wspomnianego Internetu, zaczerpniętej wiedzy wysłanej ok. 350km ode mnie, postanowiłem go wrzucić do koszyka. Kata z siekierą nad sobą nie mam, więc w razie co odstąpię zawartość muszli klozetowej.

Tolonis_jogurt_typu_greckiego_z_mango_06

Fajne, fajne. Tanie naturalne. Bo powietrze naturalne przecież jest. Zero. Kompletne zero aromatu. Poczułem się jak zwycięzca. To ja mam rację, a inni się mylą! Dla ostatecznego pogrążenia jogurtu wziąłem szablę łyżkę w dłoń.

Tolonis_jogurt_typu_greckiego_z_mango_07

Niezbędnik do wydłubania sobie oka przy herbacie, wtopił się w niego dość opornie. Przebijając się przez warstwę białej kaszy mannej, o zdecydowanie niedostatku wody, dotarłem do dna. Bo cały wsad jogurtowy był na dnie. Czy to lepsze położenie od wierzchniej warstwy, nie wiem. Kogo to tak naprawdę obchodzi (pstrykaczy fotek jedzenia przed konsumpcją nie liczę).

Tolonis_jogurt_typu_greckiego_z_mango_08

Kilka ruchów, kilka wywinięć i masa nabrała jasno-pomarańczowego koloru. Ze świadomością piszę, że pomarańczowego, bo oceniając wygląd, smak określiłbym jako pomarańczę lub brzoskwinię. Tak też nawet zaczęło pachnieć. Może to wynik mojej nieznajomości świeżego mango, którego to zapach przypisuję czemuś objedzonemu już w kilogramach. Któż to wie. W każdym razie przyznam, że było przyjemnie słodko. Syropowo, zagęstnikowo, ale przyjemnie.

Tolonis_jogurt_typu_greckiego_z_mango_11

Powtarzam to do znudzenia, więc ponudzę jeszcze trochę. Nie cierpię mlecznego momentu obrzydzenia w jogurtach owocowych. Jogurt typu greckiego też nie jest bez wad. Można uznać go za mdły, bez polotu. Nie lubię też kawałków owoców, stanowiących dodatek włażący między zęby i drażniący przełyk.

I mimo tego, że Tolonis zaserwować powinien wszystko powyższe, to było zupełnie odwrotnie. Nie dość, że owoce okazały się słodkie (nadal wskazywałbym na brzoskwinię, ew. nektarynki), to i sama biała papka nie mdliła. Kawałko-strzępy tryskały sokiem podczas rozgryzania, a całość była kremowa. Nie wyczułem tłustości a coś podobnego do śmietanki zalewającej kawę, tylko, że bardziej budyniowatej.

Zdziwiłem się. Mocno się zdziwiłem. Gdyby nie Internety, zapewne pomijałbym go do dziś. Przecież nic nie wskazywało na to, że może mi podejść. Zupełnie serio, to jeden z najsmaczniejszych jogurtów (włączając te typu greckiego) jakie jadłem. Wiem, że są jeszcze trzy warianty z (ananas, banan z truskawką, wiśnia), ale losu kusić nie będę. Chyba, że Internety znów mnie czymś zaskoczą 😉

Skład

Tolonis_jogurt_typu_greckiego_z_mango_03a

Jogurt 80 (mleko, śmietanka, białka mleka, cukier, żywe kultury bakterii jogurtowych), wsad owocowy 20% (mango 8%, cukier, skrobia modyfikowana kukurydziana, substancja zagęszczająca: pektyny; koncentrat z marchwi, regulatory kwasowości: kwas cytrynowy, cytryniany sodu, cytryniany wapnia, aromat).

bakterie jogurtowe – bakterie, które wywołują fermentację produktów mlecznych (wydłużając okres trwałości).
cytrynian sodu (oznaczany jako E331) – polepszacz smakowy, stosowany przy wielu cytrusowych (w owocach występuje naturalnie) napojach gazowanych. Nie jest szkodliwy.
cytrynian wapnia (oznaczany jako E333) – występuje naturalnie w każdym organizmie żywym, a także w cytrusach. Pomagają w wchłanianiu wapnia z przewodu pokarmowego.
kwas cytrynowy (oznaczany jako E330) – naturalny składnik wielu organizmów żywych. Pełni ważna rolę w procesie metabolizmu. Znajduje się m.in. w owocach cytrusowych, kiwi, a także truskawkach. Polepsza także aktywność przeciwutleniaczy.
pektyna – zagęszcza produkty, nadając im lepkość. Występuje naturalnie w owocach. Powoduje poczucie sytości w żołądku. Spotykana również w ketchupach, majonezach itp. Oznaczana również jako E440a.
skrobia kukurydziana – półprzezroczysty, roślinny, produkt. Ze względu na łatwość pozyskania, jest chętnie wykorzystywana. Nadaje koloru, polepsza „wiązanie” składników/ produktów.
skrobia modyfikowana – zapewnia łączenie składników w całość, działając trochę jak lepik. Modyfikacja nie oznacza modyfikacji genetycznej, co sami możemy sobie „dodać” w myślach.

Ciekawe jakbym zareagował na zamienione nazwy w symbole w składzie. E331,E333,E300,E44a… pycha 😀

Wartości odżywcze

Tolonis_jogurt_typu_greckiego_z_mango_03b

Tolonis jogurt typu greckiego z mango  w całym opakowaniu to dawka 184kcal (podział BTW: 4,7g/9,0g/21g). Nie jest to zatem zerówka. 95% węgli to cukry… ale nie ma to znaczenia. Myślę, że nawet dzieciakom będzie smakował.

Tolonis_jogurt_typu_greckiego_z_mango_04

Informacje o produkcie

Producent: Lactalis Polska Sp. z.o.o.
Marka: Tolonis
Nazwa: Tolonis – jogurt typu greckiego – z mango  (jogurt typu greckiego z mango)
Kupione: Biedronka
Cena: ok. 2zł

19 odpowiedzi

  1. Maaaarciiiiiiiin, jak ja się cieszę 🙂 Ananasa też polecam, od truskawki z bananem trzymaj się z daleka.

    Przypomniało mi się, jak w dzieciństwie dorośli powtarzali „wyjmij tę łyżkę, bo wydłubiesz sobie oko!”, na szczęście nie za często, bo sama ogarniałam sytuację. Albo pytali, czy planuję zostać piratem 😛

    Na koniec: nieraz zdarzyło mi się stać przed sklepową półką i googlować jakiś produkt, hihi. W supermarkecie sprawdza się to świetnie, w małym sklepie… nie lubię małych sklepów :/ Ledwo wchodzisz, a ekspedient już od ciebie oczekuje, że coś kupisz. TERAZ, NATYCHMIAST, najlepiej bez dotykania innych produktów.

    Odpowiedz
    1. Marcin Marcin DD

      Truskawka z bananem to samo w sobie ponoć dobre połączenie, co można przeczytać w komentarzach. Ale, że truskawek mam dość, a jogurtu z bananem jakoś sobie nie wyobrażam, to cóż. Pożyję w niewiedzy. Ananas – kto tam wie. Może stanie się taką moją hawajską? (jeśli pamiętasz 😉 )

      Tylko, że ogar następował pewnie po zetknięciu ust z krawędzią kubka. Nie wierzę, że wyjmowałaś ją tuż po posłodzeniu/ ostudzeniu poprzez mieszanie. Tego nie da się zapamiętać. Chyba, że jesteś cyborgiem. Bo grzeczną i ułożoną dziewczyną z pewnością nie 😉

      Małe sklepy to mega zło. Nie dość, że przebitka (która rozumiem) na poziomie 30%, to jeszcze towar mocno ograniczony. Jak już pojawi się inny niż jabłkowy sok, to trzeba kupić przy okazji pół kilko podwawelskiej, jedną sałatę i jakieś zapałki, by móc w spokoju przed kasą (ew. przed lodówką jak jest kolejka) coś o nim poczytać.

      I teraz zupełnie poważnie: pal licho powaleńców wybierających ładne opakowanie – te najmniej wymacane, ale przecież ktoś patrzy chociażby na skład. Kalorie to jedno, ale składniki wywołujące wysypkę itp. to drugie.

      Kupuj! W domu se poczytasz :/

      Odpowiedz
      1. Masz rację, ogar następował tuż po zetknięciu paszczy z kubkiem. „Hmm, coś tu jest nie tak, chyba zaraz stracę oko” 😀 Teraz nie mieszam, bo nie słodzę, poza tym jakoś tak nie mogłabym zasiąść do degustacji z łyżką w kubku. Wizualnie mnie denerwuje.

        Odpowiedz
  2. A myślałam, że tylko ze mną jest coś nie tak, że zanim coś kupię to googluję i czytam opinie i recenzje na temat danego produktu haha. 😀
    Cieszy mnie bardzo pozytywna opinia, bo te jogurty planuję wziąć na tapetę zaraz po wypróbowaniu piątnicy greckiej. Jestem jednak dopiero w połowie testowania 7 zbóż od Bakomy więc trochę mi zejdzie… 😀 Niemniej apetyt został rozbudzony i z pewnością w przyszłości zaspokoję go właśnie tym jogurtem.

    Odpowiedz
    1. Marcin Marcin DD

      Piątnica to jest dopiero zbiór niewiadomej. Opinie o tym samym smaku potrafią być tak rozbieżne, że głowa boli. Ciekawi mnie co powiesz o jagodach. Fujtruskawka to wiadomo 😉

      Poza tym, P. ma utrudnione zadanie poprzez, ponoć, zawartość tłuszczu równą zeru. Ale kto tam wie… To mango zdecydowanie polecam. A jogurtów przecież nie polecam jakoś często 😉

      Odpowiedz
  3. Kolejny jogurt, którego chyba nie jadłam i nie mam w efekcie na jego temat za wiele do powiedzenia. Hm, trochę szkoda. Ale słyszę na tyle rozbieżne opinie, że nie wiem, czy chce mi się ryzykować. 😛

    Odpowiedz
  4. 1. najgorzej jak stoisz zastanawiasz sie co kupic co wybrac, a za Toba stoi zniecierpliwiony tata ;D
    2. nigdy nie slyszalam zeby ktos sobie wydlubal oko lyzeczka! ale babcia postraszyc musi
    3. lubie dojrzale mango ale jakos z jogurtem mnie nie kusi :3

    Odpowiedz
    1. Marcin Marcin DD

      1. Nie znam sytuacji 😉
      2. Pff. Nawet przytoczy opowieść z najbliższego otoczenia. Syn sąsiadki ma córkę, której to dziecko właśnie…
      3. Mango nadal jest dla mnie tajemnicą. Jogurtów w większości nie lubię. Dwa minusy dały plus 😉

      Odpowiedz
  5. Oho, to smak, który mógłby mi posmakować, chociaż słodkie jogurty trafiają do mojej lodówki raczej rzadko.

    Z tym wybieraniem, kurczę ja mam tak, że jak nie jestem pewna, czy posmakuje, to i tak, skoro się już zastanawiam, to wezmę. Tylko problem w tym, że czasem w lodówce to leży i leży, i jakoś nie dopomina się by to zjeść. – wtedy dopiero myślę, że jednak mogłam nie brać. Kolejny problem taki, że się jeszcze na swoich błędach nie nauczyłam i kupuję kilka razy ten sam produkt i zapominam go zjeść… a, gdy już mam ochotę to go nie ma, bo ktoś zdążył zjeść i odpowiada, że ostatni dzień ważności został, więc po co miałoby się marnować?

    A odnośnie samych odżywek o smaku benzyny… początkowo mnie to rozśmieszyło, a potem przypomniałam sobie opowieść gościa, który zamówił jakieś nowe białko i cóż… tak bardzo mu nie smakowało, że męczył się i pił je z zatkanym nosem, no ale trzeba brać – to brał… Ale ja chyba wolałabym już kupić nowe lub zastępować to czymś innym by pokryć dzienne zapotrzebowanie, niż tak się torturować. 😀

    Odpowiedz
    1. Marcin Marcin DD

      Nadejdzie taki czas, że będąc studentką, jedynym artykułem w lodówce będzie owy jogurt. Wtedy trudno będzie go przegapić 😉

      Co do białka, jak i ogólnie suplementów. Dla mnie najgorszym do tej poty było i pewnie będzie, bezsmakowe BCAA. Masakra 🙂

      Odpowiedz

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *