MIAMI, JOGURT BRZOSKWINIOWY Z DRAŻAMI KAKAOWYMI W CUKROWEJ OTOCZCE

Owoce i cukierki.

O tym jak łatwo manipulować młodym umysłem, pisałem już wielokrotnie. Wszystko co kolorowe, strzelające, odblaskowe jest najukochańsze. No i koniecznie trzeba to mieć. Naklejki z superbohaterami dodawane do chipsów, magnesy przy czekoladkach, breloki przy gumie do żucia. Można zgłupieć. Głupieje młody, chociaż ten chłonie wiedzę w niewiarygodnym tempie, wiedząc który futrzak ma 8 mocy, 11 biegu, 17 skoczności, ale nie lubi wody, więc w walce z żółwiem błotnym (choć ten  bez mocy i bez skoczności) sobie nie poradzi. Głupieją i rodzice. Argument, że to tanie gówno w kolorowym papierku, nie mają siły przebicia. Zwłaszcza gdy producent się wycwanił i zastosował metodę podwójnego uderzenia.

Miami_jogurt_brzoskwiniowy_z_drazami_02

Miami, jogurt brzoskwiniowy z drażami kakaowymi w cukrowej otoczce to taki przykład kombo. Wielgachy, ukochany królik z frontu. Kolorowe cukierki, w przezroczystym opakowaniu, na górze. Nie wiem jak dziecko musiałoby przechodzić obok tego jogurtu, by chociaż na chwilę nie zawiesić na nim oka.

Miami_jogurt_brzoskwiniowy_z_drazami_03

Moim ulubieńcem, ten pochłaniacz marchewek, z pewnością nie był. Fajtłapowata kaczka i sepleniący, włochaty czy wiecznie zakręcony diabeł, już bardziej. Szaraka z uszami, które w szkole zostałyby wytarmoszone przez wielu nauczycieli, wrzuciłem do koszka z zakupami bez powodu. Nawet nie miałem na niego większej ochoty. Ciekawił mnie tylko kontrast. Czy słodycz z kolorowego cukru zasłoni pieprzony kwas jogurtowy. Jeśli ja go nie lubię, to dzieciak tym bardziej nie. I jeszcze za to oberwie poczciwy bohater kreskówki.

Miami_jogurt_brzoskwiniowy_z_drazami_06

Nie. Nie podjadłem jogurtu przed pstryknięciem tej fotki. Tak wygląda tuż po zerwaniu wieczka. Niedolanie to normalna sprawa. Ale to już jest przesadne bezpieczeństwo. Musiałbym chyba nieść go ze sklepu, skacząc na jednej nodze, by coś się wylało. Zresztą… jak wylało? Górę przecież solidnie blokowały cuksy. I nie, ten zapas nie był „w sam raz” na ich dosypanie. Był stanowczo ponad.

Miami_jogurt_brzoskwiniowy_z_drazami_08

Jedliście kiedyś brzoskwiniowy jogurt? Tak? No to kwestię zapachu mamy z głowy. Zwyklak. Kawałki owoców, których nie było jakoś wybitnie dużo, to wydłubany miąższ ze słodkiej kuli. Nie zatrzymuje się na zębach, nie drażni farfoclem pozostawionym gdzieś głęboko na dziąśle. Niejako, że i tak nie przepadam za takimi wstawkami w postaci rozlazłej papki, to mi nie smakowały. Może gdyby były bardziej mięsite byłoby lepiej. Na plus z pewnością zaliczam to, że były spore, a nie lilipucie jak wióry z heblowanej deski. I to, że jogurt był pomarańczowy a nie biały. Jakby wlano do niego sok.

Miami_jogurt_brzoskwiniowy_z_drazami_09

Draże. Jestem przekonany, że i ich smak nie jest Wam obcy. Lentilki, M&M’s, coś z Biedronki czego zapomniałem teraz nazwy. Kakaowy środek otoczony cukrem w kolorach tęczy. Posmarowany potem jakimś woskiem by się świecił jak psu sztabka złota. Słodko i chemicznie.

Miami_jogurt_brzoskwiniowy_z_drazami_11

Dziwne było to, że cukierki potrafiły się rozpuścić w zimnym jogurcie. Świeżo co wyjętym z lodówki. Pokolorowany miejscowo nie zmienił swojego mlecznego charakteru. Wszystko stało obok siebie. Najpierw czułem jogurt jako taki, potem brzoskwiniowy miąższ, a ba końcu dogryzałem kakaowym cukrem.

Brakowało mi spójności, jakiegoś przenikania się smaków. Zostałem poczęstowany nieco ordynarnie. A, B, C. Fajnie? Dla mnie nie. Bez polotu, bez historii. Nijakość jest najgorsza.

Skład jogurtu

Miami_jogurt_brzoskwiniowy_z_drazami_04b

Mleko, cukier, owoce 5%(brzoskwinie i puree brzoskwiniowe z koncentratu) , mleko w proszku odtłuszczone, syrop glukozowo-fruktozowy, koncentraty z cytryny, krokosza barwierskiego, z papryki; aromat, barwnik: karoteny, żywe kultury bakterii.

Słowniczek

karoteny (oznaczane jako E160a) – naturalny, wydzielany przez rośliny, barwnik. W przemyśle spożywczym stosuje się ten pochodzenia marchwiowego. Wysokie jego stężenie powoduje zmianę barwy skóry.
koncentrat z krokosza barwierskiego – pozyskiwany z tejże oleistej rośliny. Pełni funkcję barwnika w wielu napojach, dobrze łączy się z glukozą. Możemy go spotkać także w żelkach.
syrop glukozowo-fruktozowy – przedstawiać go nie trzeba. Podnosi szybko poziom cukru we krwi, dając nam fałszywe poczucie energii. Tańszy zamiennik tradycyjnego cukru. Według współczesnych badań jego nadmierne spożycie doprowadza nie tylko do otyłości ale może wywołać cukrzycę. Połączenie cukrów prostych: glukozy i fruktozy.

Syrop g-f w jogurcie. I to jeszcze w towarzystwie cukru zwykłego. Słabo.

Skład draży

Miami_jogurt_brzoskwiniowy_z_drazami_05

Cukier, tłuszcz kakaowy, serwatka w proszku, kakao o obniżonej zawartości tłuszczu (5,5%), mleko pełne w proszku, emulgator lecytyny (z soi), substancje glazurujące: guma arabska, wosk camauba, wosk pszczeli, barwniki: E101, E120, E141, E160a, E163, E171, E172.

Informacja dodatkowa: Produkt może zawierać orzechy arachidowe i inne orzechy oraz gluten, jaja i sezam.

Słowniczek

E 101 (ryboflawina) – naturalny barwnik pochodzący np. z jajach, mleku. Żywność zabarwia na żółto.
E120 (karmina) – nazywana także koszeliną lub kwasem karminowym. Jest to barwnik, pozyskiwany z suszonych owadów, nadający czerwony kolor wyrobom spożywczym. Dzienna dawka takiego dodatku wynosi 5mg/kg masy ciała.
E141 (lompleksy miedziowe chlorofili i chlorofilin) – barwnik spożywczy (dziennie spożycie 15mg/kg masy ciała) stosowany w sosach, zupach, a także produktach mlecznych. Nadaje jasnozieloną barwę.
E160a (karoteny) – naturalny, wydzielany przez rośliny, barwnik. W przemyśle spożywczym stosuje się ten pochodzenia marchwiowego. Wysokie jego stężenie powoduje zmianę barwy skóry.
E 163 (antocyjany) – naturalne, liczne grupowo, barwniki. Pochodzą z jagód i kwiatów. Mogą zabarwiać na czewono, zółto, niebiesko (litera z przedziału a-f na końcu, oznacza barwę).
E 171 (dwutlenek tytanu) – biały minerał pochodzenia naturalnego. Stosowan do wybielania zębów w pastach.
E 172 (tlenki żelaza) – naturalny minerał, pozyskiwany z żelaza w proszku. W zależności od odmiany przybiera(ją) barwę brązowego, czarnego, czerwonego, pomarańczowego i żółtego.
guma arabska (oznaczana jako E114, inaczej guma akacjowa) – powstaje z drzew z Afryki (korzeni, pni). Pełni rolę doskonałego zagęszczacza, nadająca jednocześnie teksturę, przy czym należy wspomnieć, że jest droga. Pobudza rozwój flory bakteryjnej przewodu pokarmowego.l
lecytyna sojowa (oznaczana jako E322) – emulgator i przeciwutleniacz. Przedłuża okres trwałości produktu, wydłużając odporności na proces utleniania. Może być modyfikowana genetycznie (obecnie wiele upraw soi jest). Ważne: nie musi być w 100% produktem wegetariańskim!
tłuszcz kakaowy (masło kakaowe, olej kakaowy) – wydobywany jest z nasion kakaowca po ich (w skrócie) oczyszczeniu, uprażeniu i zmieleniu.
serwatka w proszku – serwatka jest odpadem z którego można „wyciągnąć” podczas procesów np. białko serwatkowe (popularna odżywka treningowa), pozbywając się jednocześnie laktozy. Białko serwatkowe zatem nie jest tym samym co serwatka!
wosk camauba (oznaczany także jako karnauba) – to roślinny wosk, który pozyskiwany jest z liści kopernicji i palmy. Po oczyszczeniu ma białą lub żółtą barwę.

Plus za osobny skład jogurtu i draży. Wiem, że to pewnie wymóg prawny, ale spodobała mi się ta przejrzystość. Nawet jeśli jest morzem barwników na z wyspami cukrów.

Wartości odżywcze

Miami_jogurt_brzoskwiniowy_z_drazami_04a

Miami, jogurt brzoskwiniowy z drażami kakaowymi w cukrowej otoczce to 185kcal w kubeczku. Przecież nikt, a już na pewno nie dziecko, nie zje go bez draży (podział BTW: 4,9g/5,2g/28,6g). Można powiedzieć, że 10g słodkości dostarczy niewiele mniej kalorii niż kubek jogurtu. I to takich, które przemkną tak szybko przez przełyk, że nawet ich nie poczujemy w obszare mózgu odpowiadającym za głęboką przyjemność.

Informacje o produkcie

Producent: Brak danych
Marka: Miami
Nazwa: Miami – jogurt brzoskwiniowy (jogurt brzoskwiniowy z drażami kakaowymi w cukrowej otoczce z drażami kakaowymi w cukrowej otoczce)
Kupione: Biedronka
Cena: 1,19zł

16 odp. do wpisu “MIAMI, JOGURT BRZOSKWINIOWY Z DRAŻAMI KAKAOWYMI W CUKROWEJ OTOCZCE

  1. Sam jogurt pewnie bym zjadła, ale bez dodawania do niego draży. Draże bym zjadła osobno.
    Nabrałam ochoty na obejrzenie paru kreskówek z królikiem 😀 Mój ulubiony to „Duck, Rabbit, Duck”

    1. Draży jest tak mało, że tylko rozpędzają chęć na słodkie, więc nie warto ich rozdzielać. No i jeszcze trzeba pamiętać, że „deser” po jogurcie 😉

      Królik – nie. Kaczor – tak! 😀

  2. Jogurtu nie jadłam i nie zamierzam, ale draże jadłam w takiej dużej paczce i… są (dla mnie) lepsze od m&m’sów, chociaż też tyłka nie urywają.

    1. No właśnie. Te Biedronkowe, w dużej paczce, też pamiętam raczej pozytywnie. Tylko, że przy takiej gramaturze trudno o zachowanie zdrowych proporcji jogurt/ draże.

  3. Wczoraj widziałam pogrom dla dziewczynek, zgrabne różowe opakowanko, a pod bezbarwnym wieczkiem – pierścionek, naszyjnik czy inna pierdoła, oczywiście w pink kolorze 🙂 Sama bym kupiła.. No ale że fanką jogurtów nie jestem.. Podarowałam sobie 🙂

    Smak smakiem, brzoskwinia nie jest moim ulubieńcem.. Ale te draże. Można się zakochać. Swoją drogą – fakt. Jak one się rozpuszczają.. Magia!

    Kaczor Wypas !! A nie tam jakieś króliki podrabiańce.

    1. Naszyjniki czy też bransoletki pamiętam, że kiedyś były z cukierków. Coś na kształt koralików czy tych pudrowych 😉

      Kaczor ponad królika!

  4. Pamiętam, że jako dziecko jadłam któryś z jogurtów z dosypywaną drażetkową górą. Wydaje mi się, że to był jakiś Danone, którego obecnie nie ma. W każdym razie uważałam całość za bajerową i pyszną. Dziś, podobnie jak Tobie, takie smaki/konsystencje mi się nie łączą. Nie w tym konkretnym jogurcie, bo go nie jadłam, ale tak ogólnie.

    1. Wiele zależy pewnie też od smaku samego jogurtu. Brzoskwinia z cukierkami nie bardzo pasuje. Wanilia (o czym zaraz) jest lepszym połączeniem. Takim trochę wafelkowowym. Gdzie nadzienie właśnie jest białe a górę oblewa kakao.

      Dziecko, przez inna budowę języka i l. kubków smakowych, inaczej odbierze takie samo połączenie. Ale to akurat wiadomo.

  5. Kiedy byłam małym knypkiem, wiadomo wszystko co słodkie trzeba było spróbować (oprócz lukrecji, czy pralinek z alkoholem, FUJ!) w takich jogurtach zawsze wyjadałam tę część z drażetkami, jogurt był dla mnie za nudny. 😀 Drażetek nie potrzebowałam tylko do ukochanego Monte, czy Danonków.
    Jak o tym wszystkim myślę, czy nawet o jedzeniu w ciągu dnia dwóch obiadów (jeden w przedszkolu, drugi w domu), to ja nie wiem, jak mogłam być takim przecinkiem. 😀 Chociaż, chyba wtedy dużo rzeczy próbowałam, ale zaraz zostawiałam.

    PS. takie draże, kojarzą mi się z gumami do żucia – kulkami w takich podłużnych opakowaniach. Uwielbiałam je i wrzucałam do buzi tyle, że ledwo żułam. Potem bolał brzuszek, aż w końcu zabronili mi ich „spożywania”. 😀

    1. Lukrecja to zło. Anyż to zło. Alkohol w pralinkach to zło. Pełna zgoda. Ale jeśli kulki, to tylko z automatu! 😀

      Ale wiem, wiem o co chodzi. Chyba każdy przechodził przez fazę „wezmę całe opakowanie naraz”.

      Danonki nieźle zamieszały Monte na rynku. Teraz częściej widuję dzieciaków z D. właśnie.

  6. Byłam dziś w Biedronce i widziałam. Takich draży (i innych słodkości) unikam, między innymi dlatego nie wzięłam. Trafiły do mnie za to FruVita jabłko-limonka i Tutti ciasteczkowy z rodzynkami. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *