MAMUT, BISZKOPTY WROCŁAWSKIE BEZCUKROWE

Bezcukrowa prehistoria?

Kiedy byłem, kiedy byłem małych chłopcem… siedziałem w kuchni i przyglądałem się jak mama/ babcia przygotowują jakieś ciasta. Najprzyjemniejszym momentem całego procesu twórczego było wylizywanie miski. łyżki itp. przyrządów z masy. Czekolada, bita śmietana, cokolwiek. Świadomość, że zaraz zostanie dodana ostania warstwa, a w pojemniku podawczym „coś tam” zostało, przyprawiało mnie o szybsze bicie serduszka.

Nim jednak przyszło do przykrycia, od czegoś trzeba było zacząć. Raz bazą były herbatniki, raz sam „krem”. Nieraz pojawiały się też biszkopty. Zwłaszcza przy serniku ładowanym potem do lodówki. Zostające resztki z paczki i miski umilały czas oczekiwania na „związanie” się ciasta.

Ostatnio postanowiłem sprawdzić jak sprawdziłaby się podstawa do, zdobywających coraz większą popularność, deserów fit.

Biszkopty Wrocławskie bezcukrowe znajdywały się pomiędzy normalnymi biszkoptami. Zupełnie nieeksponowane, rzucone jak resztki MOM w jakiś kąt. Mam wrażenie, że są traktowane jako produkt „niestety, być musi… to weź go Heniu tam gdzieś wrzuć”. Przez głowę przemknęła mi też myśl, że smakują obrzydliwie (jak czekolady słodzone słodzikami) i przez to nie maja wzięcia. Ryzyk-fizyk.

Mamut_Biszkopty_bezcukrowe_06

Trudno pisać o czymś tak banalnym jak biszkopty. Zapach? Mączny, jajeczny. Tak jak na biszkopt przystało. Każdy z nas, w różnych okolicznościach przyrody je jadł. Albo jako dostatek do deserów, albo… jako element walki z zatruciem. Gorzka herbata i paczka biszkoptów/ sucharów, to paradoksalnie najmilszy moment takich niedomagań organizmu.

Mamut_Biszkopty_bezcukrowe_08

Zapach był normalny, nie odrzucał siarczanem, więc pora przyszła na test smakowy. Okrągłe kapelusze, takie jakie mają w lasach grzyby, okazały się być miękkie jak poduszka. Zarówno w momencie obmacywania i przepoławiania, jak i atakowania ich śliną. Na uwagę zasługuje zwłaszcza ten pierwszy aspekt, bo są i takie biszkopty (zależne pewnie od producenta), które są bardziej sztywne, a w momencie przełamywania czuć, pod palcami, ich ziarnistość.

Mamut zaproponował je nieco bardziej rozmiękłe. Zupełnie tak jakbyśmy zostawili otwarte opakowanie na godzinę i po jej upływie dopiero zaczęli jeść. Albo położyli je na kancie filiżanki z herbatą i zaserwowali kąpiel w parze wodnej.

Smakowały mi tak jak każde biszkopty. Bez polotu, bez erotycznego muskania mózgu i szeptania zmysłowych słówek. Do ciast będą odpowiednie, do filiżanki napoju też. Najistotniejszy element, czyli smak, nie wyróżnia ich w żadnym kierunku. Ani lepsze, ani gorsze. Takie same .

Skład

Mamut_Biszkopty_bezcukrowe_04

Mąka pszenna, masa jajowa pasteryzowana, substancja słodząca – maltitol, woda, emulgatory: E 471, E 475, E 477.

Słowniczek

E 471 (mono- i diglicerydy kwasów tłuszczowychoznaczane jako E471) – wytwarzane syntetycznie z tłuszczów roślinnych, glicerolu lub tłuszczy zwierzęcych. Pełni rolę emulgatora i stabilizatora. Wykorzystywany do mieszania różnych półproduktów/ składników.
E 475 (estry kwasów tłuszczowych i poliglicerolu) – to emulgator i stabilizator, pełniący także funkcje nośnika. Stosowany w wyrobach piekarniczych. Metabilizuje się jak normalny tłuszcz.
E 477 (estry kwasów tłuszczowych i glikolu propylenowego) – w miejsce glicerolu, występujacego naturalnie w tłuszczach, został „wstawiony” propanediol. Pełni rolę emulgatora. Stosowany w wyrobach piekarniczych.
maltitol (oznaczany jako E965) – sztuczny środek słodzący. Pozyskiwany z ziaren zbóż (zazwyczaj skrobi). Mniej kaloryczny niż sachoroza, przez co powoduje mniejsze psucie się zębów. W nadmiernych ilościach może działać przeczyszczająco na nasz organizm.

Rzeczywiście cukier zastąpiono innym słodzidłem. Zwykłe biszkopty potrafią w sobie zawierać syrop g-f i skrobię ziemniaczaną, także… czymże jest 3xE?

Wartości odżywcze

Mamut_Biszkopty_bezcukrowe_03

Biszkopty Wrocławskie bezcukrowe w 100g kryją 376kcal (podział BTW: 11g/4,5g/72g). Wartość kaloryczna jest identyczna jak w takich słodzonych normalnym cukrem. Także, co kto lubi.

Informacje o produkcie

Producent: Mamut sp.  o.o.
Marka: Mamut
Nazwa: Mamut Biszkopty Wrocławskie bezcukrowe
Kupione: Carrefour
Cena: ok. 2,50zł

16 odpowiedzi

    1. Marcin Marcin DD

      Już w momencie sięgania po nie, miałem świadomość skojarzenia z konkretną osobą. To taka oczywista oczywistość. Z północną częścią kraju jest trudniej. Chyba, że stworzą bezcukrowe/ gezlutenowe biszkopciki, wtedy z radością je umieszczę 😉

      Odpowiedz
  1. Jako dziecko lubiłam zjeśćz nutellą/konfiturą ale bez szału. Chociaż w swoim życiu jadłam je tylko 2-3 razy i to te z biedronki(tych na recenzji nigdy nie widziałam). No, ale smaki się zmieniają teraz biszkoptów nie tknę ;D
    O no i herbaniki to rzeczywiście fajna sprawa pod spód jakiegoś ciasta :>

    Odpowiedz
    1. Marcin Marcin DD

      Fakt. One mogą wydawać się bez wyrazu. Bo ani kruche, ani słodkie. Trzeba być w grupie fanów od samego początku 😉

      Herbatniki to klasyk jeśli chodzi o popularne „Raffaello”, ale o tym wie już każdy, kto je kiedyś przyrządzał 🙂

      Odpowiedz
  2. Mmm, wrocławskie klimaty ^^ Co do tych biszkoptów, jadłam je na pewno, bo pamiętam fakt kupowania, ale smaku już nie. Nie lubię biszkoptów twardych jak głaz (co innego kocie języki, ale one są z jakby innego ciasta czy coś), przeważnie te tanie no-name są twarde. Lubię miękkawe i nawet lubię, jak się lekko paplają w herbacie. Próbowałeś może tych z Lidla? Są takie delikatne i waniliowe, ale też miękkawe. Takie właśnie lubię.
    Wylizywanie sprzętu kuchennego? Klaaaaasyk! Kiedy mama robiła ciasto, czaiłam się obok jej nóg, czekając na te pałki z miksera, które oblepiała rzadka masa z jajek i cukru. Wnętrze do sernika wygrzebywane palcem z ogromnej plastikowej miski. I obowiązkowo zostawienie dla mnie odrobiny farszu z pierogów ruskich, coby wciągnąć na surowo 🙂

    Odpowiedz
      1. Marcin Marcin DD

        Farszy z pierogów nie jadłem, natomiast nie ma ilości ruskich, których bym nie mógł zjeść za jednym razem. Ok, nie mówimy o 200, wiadomo. Ale 20? Pff… bez problemu 🙂

        Co do tego biszkoptów: właśnie różnie to bywa. Raz są twarde ido dupy, a raz takie miękkie jak jakiś puch. Nie mam pojęcia od czego to zależy. Pewnie od użytej chemii 😀

        Odpowiedz
  3. Sama nie wiem, co mam myśleć o bezcukrowej wersji Wrocławskich. Pamiętam, że zajadałam się nimi, gdy odstawiałam słodycze. Wtedy bardzo mi smakowały. Chwilę potem jednak pojawiła się ortoreksja… I nawet takie biszkopty były już dla mnie złem 😛

    Odpowiedz

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *