ANITA, SAN SORBETTINO MANGO MARAKUJA LODY SORBETOWE

Stój, a może jednak jedź?.

Na zielonym świetle można przejść/ przejechać przez ulicę. Na znak czerwonego ludzika, stoimy na baczność. Żółć, względnie pomarańcz, to coś pomiędzy. Jedni wolą zahamować i poczekać do następnego „pozwolenia”, drudzy wybierają opcję dociśnięcia pedału gazu i przemknięcia przez skrzyżowanie.

Wiem, że ma to się nijak do sorbetu, ale tak ostrego koloru opakowania już dawno nie widziałem. Pierwsze, które mi się spodobało, choć technicznie niczym się nie różniło od poprzedników spod marki Anity.

San_Sorbettino_mango_marakuja_02

San Sorbettino mango marakuja czyli tykająca bomba, podejście trzecie. Świadomie i z pełną premedytacją zostawiłem go na koniec. Zjedzone w przeszłości sorbety od Grycana (mango) a także Piotra i Pawła (mango z marakują) trafiły w mój gust. Liczyłem, że i tym razem będzie podobnie.

San_Sorbettino_mango_marakuja_09

Kolor, jako pierwszy bodziec do nas docierający, zaskakuje. Jako dziecko zjadłem masakrycznie dużą liczbę cukierków pomarańczowych (tzn. czegoś o smaku pomarańczy) właśnie o takim zabarwieniu. Zaśmiałem się, sam do siebie i pstrykałem fotografie dalej, zapisując kolejne wrażenia.

San_Sorbettino_mango_marakuja_10

Jeśli przy dwóch poprzednich smakach pisałem o gładkości masy, to tu powinienem użyć słowa aksamit. No, może biorąc pod uwagę deserowy charakter, niech będzie to  budyń lub krem. Zero grudek, zero kropek, zero pestek. Zmrożona gęsta papka.

San_Sorbettino_mango_marakuja_13

Także środek kubka nie pokazał nic zaskakującego. Chcąc dociec ew. ukrywanej prawdy, dotarłem nawet do połowy pojemniczka… i nadal było jedwabiście.

San_Sorbettino_mango_marakuja_16

Smak? Cóż. To mieszania słodkości na początku i czegoś gorzko-kwaśnego na końcu. W proporcjach 9/1. Cierpkość utrzymuje się gdzieś przez sekundę, może dwie. Dosłownie tyle ile dana porcja potrzebuje czasu  by przelecieć przez dane receptory na języku i zanurzyć się w głąb przewodu pokarmowego.

Jeśli mieliście kiedykolwiek styczność z sorbetem o smaku mango od Grycana (klik) lub takiego samego jak w opisywanym przykładzie zestawieniu owoców w sorbecie od Piotra i Pawła (klik), to doskonale jesteście w stanie sobie wyobrazić ten smak. Z oferowanej trójki zdecydowanie numer jeden.

Skład

San_Sorbettino_mango_marakuja_06

Woda, przecier z mango 28%, przecier z marakui 13%, glukoza,  stabilizatory: mączka chleba świętojańskiego, pektyny; koncentrat soku z marchwi, cukier inwertowany, olej słonecznikowy.

Informacja dodatkowa: Produkt może zawierać białka mleka i laktozę, gluten, soję, jaja, orzeszki arachidowe, inne orzechy i produkty pochodne.

Słowniczek

cukier inwertowany – to połączenie (w stosunku 1:1) fruktozy i glukozy. Wytwarzany się go przez hydrolizę enzymatyczną bądź kwasową. Jest słodszy od sacharozy.
glukoza – cukier prosty, bardzo łatwo przyswajalny przez organizm. Występuje naturalnie w winogronach. Mniej słodsza od sacharozy. Bardzo dobrze rozpuszcza się w wodzie.
mączka chleba świętojańskiego (inaczej guma karobowa, oznaczana jako E410) – naturalny zagęszczacz, pochodzący z drzewa (jego nasion) świętojańskiego. Ma postać słodkiego, białego proszku. Może zastępować kakao (dla osób uczulonych) poprzez swój bliźniaczy smak i zapach.
pektyna – zagęszcza produkty, nadając im lepkość. Występuje naturalnie w owocach. Powoduje poczucie sytości w żołądku. Spotykana również w ketchupach, majonezach itp. Oznaczana również jako E440a.

O ile pektyny czy mączkę chleba św. jestem w stanie zrozumieć, to obecność oleju słonecznikowego… nie bardzo. Pierwszy raz spotykam się z takim składnikiem na liście jedząc sorbet.

Wartości odżywcze

San_Sorbettino_mango_marakuja_06b

San Sorbettino mango marakuja w jednej porcji (100g) dostarczy 98kcal (podział BTW: 0,3g/0,2g/23,4g). Cały kubek mieszczący 500ml (350g) to 345kcal. Jest to najmniej spośród całej trójki smaków (czarna porzeczka, malina). Dziwiąca, ale występująca, zawartość tłuszczy to niestety nie tylko natura mano, ale i zawartość oleju słonecznikowego.

Informacje o produkcie

Producent: P.P.Ch. i P.R.-S. „Anita” – Działoszyn
Marka: San Sorbettino
Nazwa: San Sorbettino – mango marakuja – lody sorbetowe (lody sorbetowe z mango i marakui)
Kupione: Biedronka
Cena: 4,99zł (promocja, regularna cena: 5,99zł)

6 odpowiedzi

  1. Nigdy takiego tworu nie widziałam, ale na samą myśl o tym smaku… no cóż, kiedyś było to jedno z moich ulubionych połączeń, jednak po jednych lodach… powiedziałam sobie: nie prędko!

    Odpowiedz
    1. Marcin Marcin DD

      Czasem lepiej poczekać pół roku za długo z ponownym podejściem niż „dać drugą szansę” nawet o pięć dni za wcześnie. Wszystko, jakie to proste, zależy jednak od firmy, a co za tym idzie jakości.

      Wizualnie, przed zakupem, można tylko ocenić porcje sprzedawane a gałki – niestety.

      Odpowiedz
  2. Nadal twierdzę, że sorbet to nie dla mnie, ale kolor (mi się kojarzy z Nimm2, choć sama nigdy za jakimikolwiek cukierkami nie przepadałam) jest fajny. Ponadto, jak pisałeś o gładkości i napisałeś, że nie ma pestek, pomyślałam, że to nie byłoby głupie. Pestki z marakui są jadalne, duże i chrupiące, bo puste w środku. Są w jednym z jogurtów Danone (Fantasia Intense) i kiedyś znalazłam je w lidlowym jogurcie z jakiegoś tygodnia. Byłoby pysznie.

    Odpowiedz
    1. Marcin Marcin DD

      Taki pestkowy-marakujowy smak był boski w shake’u od McDonald’s. Problem w tym, że ostatni raz oferowali go trzy lata temu. Myślę, że (jeśli nie jadłaś) wpasowałby się idealnie w Twoje oczekiwania. Bo ten sorbet, cóż. Nie miałby szans 😉

      Odpowiedz
    1. Marcin Marcin DD

      Faktycznie, racja. W porównaniu do pozostałych mango, były bardziej zbite 🙂
      A smak, oklepany czy nie… jeśli smakuje, można jeść bez względu na to, że jest już „zwyklakiem” 😉

      Odpowiedz

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *