ZOTT, JOGOBELLA LIGHT BRZOSKWINIA

Blisko zera.

Przy poprzednich wpisach o Jogobelli Light wspomniałem, że rozbicie jogurtów na te 0% tłuszczy i coś nieco powyżej tej wartości może dziwić. Przyglądając się dokładniej temu co oferują sklepowe półki, jaki i sama strona producenta, prawdopodobnie uzyskałem wytłumaczenie.

Warianty smakowe nie dublują się w 100%. Nieśmiertelną truskawkę spotkamy tu i tu, ale brzoskwinię solo już tylko w tych typu Light. Gdy zatęsknimy za marakują, musimy skierować się do zerówek. Ciekawe na ile to zabieg marketingowy „Zobaczcie jaką gamą dysponujemy!” a na ile wynik tego, że z niektórych owoców ciężko „zejść kalorycznie”. Tylko… owoce przecież tłuszczu nie mają (pomijamy awokado 😉 ). Odpowiedź nasuwa się sama…

Jogobella_light_brzoskwinia_04

Jogobella light brzoskwinia trafiła do mojego koszyka niedługo po  zerówce, gdzie za kompankę miała marakuję. Słodki owoc, którego moje wymagające kubki smakowe poprzednio przyjęły z zadowoleniem, miał za szansę zadanie wkraść się w łaski ponownie. Bez zbędnych „wspomagaczy”.

Jogobella_light_brzoskwinia_10

Jogobella_light_brzoskwinia_08

Pierwszą rzeczą różniącą oba produkty był zapach. Nie łudzę się, że marakuja wpłynęła poprzednio na odbiór, bo zwyczajnie było jej za mało. Light – przy trzeciej próbie – mogę stwierdzić z pewnością: jest serią słodszą niż ta 0%. Kremowo, śmietankowo. Powtarzalnie 🙂

Jogobella_light_brzoskwinia_09

Jogobella_light_brzoskwinia_11

Po stronie plusów, ponownie, mogę wpisać wielkość owoców. Są to solidne, nieregularne kawałki brzoskwini. Zdarzają się i strzępki, jednak te nie wchodzą między zęby i nie zalegają na podniebieniu.

Jogobella_light_brzoskwinia_13

Po stronie minusów… dziwne, ale muszę wpisać smak owoców. Miałem nieodparte wrażenie, że są mniej soczyste, mniej orzeźwiające, i mniej słodkie (o ironio zapachowa) niż te w zerówce.

Aha – przeciwnicy aspartamu itp. słodzików, mogliby mieć tu pole do popisu. Pod sam koniec wyczuwałem cierpkie, niezbyt przyjemne, muśnięcie na języku. Trwało chwilę, ale przez swoją powtarzalność jest punktem wartym odnotowania.

Skład

Jogobella_light_brzoskwinia_06

Jogobella_light_brzoskwinia_07a

Mleko, owoce (7,4% brzoskwinie i sok brzoskwiniowy z koncentratu, sok z marakui z koncentratu), syrop fruktozowy, białka mleka, substancje słodzące: aspartam, acesulfam, aromat, żywe kultury bakterii.

Informacja dodatkowa; zawiera źródło fenyloalaniny.

Słowniczek

syrop fruktozowy – wytworzony po procesie karmelizacji sacharozy (rozkładzie na fruktozę i glukozę). Służy do „zaciemnienia” produktów cukierniczych.

aspartam (oznaczany jako E951) – sztuczny środek słodzący. Wykorzystywany przy wyrobie gum do żucia, niskokalorycznych napojach. Jest blisko 200 razy słodszy od cukru, a wartość kaloryczna niemal zerowa. Budzi wiele kontrowersji żywieniowych, a zdaniem niektórych może powodować nawet raka. Przy zbyt dużym spożyciu może powodować biegunkę.

acesulfam (acesulfam k, oznaczany jako E950) – słodzik, ok. 150 razy słodszy od czystego cukru. Wzmacnia smak i zapach. Wydalany przez organizm w postaci niestrawionej. Budzi kontrowersje (powodowanie raka) jak i aspartam. Wyniki badań jednak nie są jednoznaczne. Jego obecność w składzie musi być zaznaczona na opakowaniu.

fenyloalanina –  niezbędna do procesów takich jak rozwój i praca układu nerwowego, syntezy hormonów nadnercza i tarczycy. Jej nadmiar jest szkodliwy, skutkując „odwróceniem” pozytywnych właściwości.

Mniej owoców niż w mniej kalorycznej linii 0% – jestem zaskoczony. Marakuja tym razem pojawia się tylko z tyłu opakowania. I dobrze. Bo znów jej nie czuć 🙂

Wartości odżywcze

Jogobella_light_brzoskwinia_07

Jogobella light brzoskwinia to pożywka 63kcal na 100g (podział BTW: 4g/1,1g/8,4g).  Z kubeczka (150g) uzyskamy zatem ok. 82kcal.

Informacje o produkcie

Producent: Zott
Marka: Jogobella
Nazwa: Jogurt brzoskwiniowy (9% owoców) z cukrem (fruktozą) i substancjami słodzącymi [Jogobella – light – jogurt brzoskwinia]
Kupione: Carrefour
Cena: ok. 1,25zł 

7 odp. do wpisu “ZOTT, JOGOBELLA LIGHT BRZOSKWINIA

  1. Taki zwykły produkt, nie wiem jak można zepsuć najprostszy brzoskwiniowy smak.

    Zastanawiam się, po co jogobelli tyle linii produktów, skoro wszystkie (i light i 0%) różnią się naprawdę minimalnie.

    1. Nie zgodzę się z żadną częścią Twojej wypowiedzi. Po pierwsze to nie jest „zwykły produkt”, ale light – używanie zamienników (zwłaszcza słodzików) powoduje, że rzecz nie może być identyczna z tą pełnowartościową. Tak samo mleko 3+% nigdy nie będzie smakowało tak samo jak 0,5%, choćby ktoś się upierał, że owszem.
      Druga rzecz, Light i 0% różnią się POTĘŻNIE. Najlepszym dowodem jest fakt, że przy Lightach mam odruch wymiotny (naprawdę), a 0% kupuję regularnie i uważam, że niedaleko im do zwyczajnej, pełnotłustej i posłodzonej cukrem Jogobelli.

      1. Słodziki stosują w jednej i drugiej wersji, także – jak sądzę – kwestia proporcji. Niezaprzeczalny fakt: słodycz naturalna, ta owocowa, smakuje zupełnie inaczej.

        Ale serio – owoce były zupełnie inne. Teraz, czytając to na chłodno… sądzę, że nawet byłem za łaskawy. Da się wszystko popsuć 😉

        PS. Co do mleka, zalane płatki kukurydziane, podgrzaną substancją – smakują identycznie.
        Odruch wymiotny na zapach i smak surowego/ zimnego – też mam identyczny.

        Wiąże spore nadzieje z odmianą bez laktozy. Bo to ona (czyli węgle) jest dla mnie największym złem. Nie tłuszcze.

  2. Ze względu na smak brzoskwiniowy tego jogurtu nigdy nie kupimy 😛 Aczkolwiek z tych Jogobelli light to jadłyśmy chyba tylko suszoną śliwkę i choć nie pamiętamy dokładnych wrażeń smakowych to raczej nam smakowała. Na samą myśl nas nie otrząsa, więc jest ok 😛

    1. No i proszę. Obejdzie się bez konsumpcji. Śliwki nawet nie chciałem zabierać ze sobą. Może jakby ktoś kupił, skonsumowałbym łyżkę i trochę opisał. Ale cały kubek? Stanowczo za duża dawka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *